„Wielcy” nieobecni…

zgrupowanie

Po poniedziałkowych nominacjach do naszej kadry na tegoroczne finały piłkarskich Mistrzostw Świata w Niemczech w kraju podniosła się ogromna wrzawa…

Ale czy owe niezdrowe podniecenie, i obrzucanie błotem selekcjonera naszej drużyny narodowej ma sens? Moim zdaniem – nie bardzo. Bo po pierwsze to on odpowiada za wyniki, po drugie on zna najlepiej swoich zawodników, a po trzecie: kogo tak naprawdę niezbędnego nie powołał? Wiele kontrowersji wzbudzają gracze wybrani przez Pawła Janasa, mam tu na myśli: Pawła Gizę, Kamila Kosowskiego, Sebastiana Milę, czy w końcu Grzegorza Rasiaka. Ale prześledźmy tegoroczne dokonania piłkarzy, którzy nie znaleźli uznania w oczach „Janosika”.

Jerzy Dudek – osobiście częściej go widziałem w spotach reklamowych, niż na boisku. Jeśli mistrzostwa odbywałyby się rok temu nikt nie miałby wątpliwości, co do obsady pozycji bramkarza reprezentacji. Wówczas był on bohaterem nie tylko Liverpoolu, ale był bohaterem całej Polski! A teraz? W tym sezonie rozegrał w swoim klubie zaledwie kilka spotkań, a kiedy już wchodził na boisko to raczej nie zachwycał.

Tomasz Kłos – solidny defensor, na którego Janas zawsze mógł liczyć. Co się właściwie stało, że w najważniejszym momencie go zabraknie? W lidze grał dość równo, nie zdarzały mu się większe błędy, więc co się właściwie stało? Widocznie nasz selekcjoner doszedł do wniosku, że zaledwie dobra gra w Orange Ekstraklasie to za mało, żeby pojechać na imprezę rangi Mistrzostw Świata.

Tomasz Frankowski – były zawodnik krakowskiej Wisły i hiszpańskiego Elche w eliminacjach strzelał gole, jak na zawołanie – jeśli ktoś wtedy by się zapytał kto jest pewniakiem do gry w pierwszej jedenastce kadry w Niemczech, to można go było wymienić jednym tchem z Żurawskim, Szymkowiakiem czy Smolarkiem. Aktualnie nasz „lis pola karnego” nie strzelił bramki od prawie pół roku, i w sumie trudno się dziwić Janasowi, że wolał nie ryzykować (było to jego święte prawo).

Patrząc na powyższe „dokonania” niepowołanych na czerwcowy turniej graczy można spokojnie przychylić się do zdania naszego selekcjonera. Inną sprawą natomiast są zawodnicy, którzy mają zastąpić owych „wielkich” nieobecnych… To jest jednak temat na kolejny felieton.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
wpDiscuz