Znalezione w „Piłce Nożnej”

Znalezione w „Piłce Nożnej”

futbolnet 2011-06-02 11:34:28
Gość
Złe kontakty i konflikty ze środowiskiem piłkarskim to dla wielu normalnych kibiców nie wada, a największa cnota Lenczyka
Więcej
 
 
EoTB 2011-06-02 11:34:29
EoTB
Postów: 279
Troszkę z innej beczki, choć nie do końca. Warto wrócić do fragmentu tekstu Adama Godlewskiego, sprzed paru miesięcy: "(...) Proponuję zakład – jeśli w przyszłym roku Maciek Jankowski uniknie kontuzji i nie strzeli 9 goli w lidze (tyle zdobyłeś w sezonie, na którego półmetku zostałeś Piłkarzem Roku), stawiam beczkę piwa. Jeśli natomiast strzeli – Ty postawisz dwie, odwołasz wszystkie inwektywy pod naszym adresem i obwieścisz wszystkim za pośrednictwem swego bloga, że Wojtek Kowalczyk z opóźnieniem, i to znacznym, rozpoznaje prawdziwe piłkarskie talenty". Uciuła te 9 goli Jankowski w lidze do końca roku kalendarzowego czy też nie?

Od nowego roku nie kupuję "PN", więc nie znam tekstu PiWo, ale jeżeli faktycznie red. Wojciechowski używał takiej argumentacji (a nie mam prawa nie wierzyć Autorowi tekstu), to dramat. Dziennikarski dramat.
Dziwiło mnie to łykanie opowiastek Sotirovicia przez dziennikarzy. Byle piłkarzyna rzucił oskarżenia i już był cytowany i zapraszany do programów telewizyjnych.
 
 
Gość 2011-06-02 12:28:34
Gość
Uciuła ale jeśli to jest wyznacznikiem to trzeba by nagrodę Odkrycie Roku wg PN dać wieeeeelu innym zawodnikom również. O tym jednak przebiegle Godlewski milczy i myśli, że nikt się nie kapnie ;-)
 
 
MarioJardel 2011-06-02 12:36:01
MarioJardel
Postów: 19
Piłka nożna od dłuższego już czasu to kpina, ale jedzie na fali swojej popularności dlatego pikniki i inni wielcy znawcy łykają wszystko co napiszą a potem puszczają w świat "swoją" opinię. Dla mnie to jest smutne, ten tytuł nas wszystkich wychowywał przez długie lata do dnia dzisiejszego wiele numerów sprzed mniej więcej 8-10 lat leży u mnie w szafce. Po szkalowaniu trenera, który odwalił najlepszą robotę w moim klubie od 23 lat, oddam wszystkie za bezcen. Dla nas kibiców Śląska, Orest Lenczyk już jest święty, życie weryfikuje różne założenia więc wypada mieć nadzieje, że żaden zgrzyt nigdy na naszej linii nie powstanie.
Wystarczy przedstawić małe zestawienie i wszystko jest jasne :
Orest Lenczyk - Jaką posiada opinie wśród czytelników, widzów, kibiców. Fanów powiedzmy " nie posiadających kontaktów wśród ludzi piłki " ? Jaką posiada opinię wśród ludzi którzy wiedzą nieco więcej - z różnych źródeł, takie życie - niż piszą gazety ? W obu wypadkach raczej pozytywną a już na pewno ma u wszystkich szacunek za zasady.

Marek Profus - w obu wypadkach raczej negatywną ( nie liczymy tu lizodupów i tych którzy mają z tytułu jego znajomości korzyści ). A zawdzięcza to moim zdaniem głównie temu, że nie nauczył się w życiu pewnego praktycznego słowa: Dziękuje. Za to słowo pieniądz potrafi chyba wypowiedzieć w 100 językach.. A jak to mów przysłowie: " Jaki Pan, taki kram " więc co tu się dziwić, że ta gazeta upada.
Piłka Nożna na dzień dzisiejszy to się może związać medialnie z Tomaszem Lisem i Michałem Polem, ten sam poziom. Niestety widzę, że kolejny znany i opiniotwórczy tytuł czyli "przegląd sportowy" idzie w tym samym kierunku.
Się rozpisałem... No ale do ch... nie będą mi tu po Oreście jeździć.
P.S. Mam pomysł na tekst o kształcie rozgrywek klubowych i międzynarodowych, rozumiem, że śmiało mogę podesłać ? Tylko czy komuś konkretnemu ? Pozdrawiam
 
 
makaron7 2011-06-02 13:09:13
makaron7
Skąd: Wolne Miasto
Postów: 1258
Mario spróbuj na m.slominski@futbolnet.pl
dzięki, pozdrawiam.
 
 
Gość 2011-06-03 22:36:39
Gość
Nie bardzo rozumiem po co te wycieczki personalne pod adresem Wojciechowskiego. Kto czyta "PN" doskonale wie czy się on wyróżnia czy nie. Przecież odwracając sytuację można napisać, że redaktor Lichoń, który niczym znaczącym się nie wyróżnił, poza niebanalnym wyglądem, wylizał tyłem Lenczykowi. Czy to potrzebne?
Oczywiście, że Wojciechowski pisze bzdety, ale lepiej skoncentrować się na konkretach, a nie na atakach personalnych.
Wiele zarzutów brzmi groteskowo, ale sprawa parkowania autobusu jest dyskusyjna. Przecież sam Lenczyk to podkreślał. Zresztą w meczach z mocniejszymi zespołami głównie bronił. Bramek nastrzelał w końcówce, w meczach z walczącym o nic Bełchatowem czy załamaną Arką, gdzie skandaliczne błędy popełniał m.in. Szmatiuk, który za to spotkanie powinien dostać sadowy zakaz gry w piłkę. Zarzut nie brzmi groteskowo, gdy zwrócisz uwagę na to, ile bramek zdobywano ze stałych fragmentów gry, m.in. większość tych Kazimierczaka. Lenczyk świetnie wykorzystuje elementy gry, ale nie zaryzykowałbym napisania, że "nie parkował autobusu, bo zdobył najwięcej bramek w lidze". To nie ma nic do rzeczy.
A skoro jesteśmy przy sprawach merytorycznych, to nie wiem skąd wzięło się przekonanie, że Lenczyk czerpie z Łobanowskiego. Oczywiście w latach 70-tych jeździł podobno na różne lkursokonferencje do ZSRR (podobno, tylko tak słyszałem), ale ja na przykład czytałem, że miał różne wzory, że oprócz tego co nabył sporo skorzystał z Dettmara Cramera czy Jocka Steina, ale też wielu innych osób. Generalnie zaś bazował na przygotowaniu fizycznym i najbardziej chyba skorzystał na znajomości z profesorem Wielkoszyńskim.
Nie wiem też, co skłoniło autora do napisania, że Łobanowski był zamordystą. Przecież było dokładnie odwrotnie, Łobanowski jako piłkarz był indywidualistą i przez to sporo tracił, m.in. u Wiktora Masłowa, który właśnie był zamordystą i młodego rudego skrzydłowego skasował. Dlatego też w 1964 roku Łobanowski musiał odejść z Dynama Kijów do Czernomorca. Nauczony tą historią po zakończeniu kariery pozwalał piłkarzom na pewien luz, oczywiście w określonych granicach. Był jednak liberałem jak na radzieckie czy też nawet polskie standardy, choć pewnie można tu przeciągać linę.
Poza tym czepianie się tego czy radziecka czy ukraińska to już raczej przegięcie - Dynamo Kijów to wielokrotny mistrz ligi Związku Radzieckiego, na bazie tego zespołu była zbudowana reprezentacja ZSRR na Mistrzostwa Świata w 1986 roku, gdy Łobanowski był trenerem obu. Dokładnie 12 zawodników z Kijowa pojechało na mundial do Meksyku.
Szanowny autorze, życzę powodzenia dalej, jest sporo rzeczy do opisania.
 
 
Gość 2011-06-03 23:51:03
Gość
Raczej trzeba by się zastanowić, co reprezentują inne czołowe drużyny, skoro ta niby parkująca autobus, ma czas na zdobycie najwięcej goli w lidze. I kto tamtym bronił wyuczyć się stałych fragmentów gry lub strzelać gole słabeuszom? Lenczyk z tego co wiem wzoruje się i na grze Arsenalu i Arsenie Wengerze, opowiadał o tym kiĺka lat temu M. Borkowi. Dobre przygotowanie fizyczne to podstawa, bez niego nie da się zrealizować żadnej taktyki, mniejsza o to czy to szkoła radziecka, ukraińska czy angielska, (choć powinienem tu być bardziej precyzyjny). Czynienie z tego zarzutu jest bezsensownym czepianiem się. W jakim celu?
Wojciechowski i kilku innych, którzy przyszli do Piłki Nożnej w ostatnich latach są tak mdli i bezwartościowi merytorycznie, że faktem jest, że z niczego ich się nie da zapamiętać, kilka ostrzejszych słów nie zaszkodzi. Zmarnowali chłopcy- profusowcy szacowny tytuł, który stracił cały dotychczasowy autorytet oraz czytelników i zrobili z niego organ promujący interesy swojego szefa i powiązanych z nim menedżerów- wystarczy spojrzeć na laureatów corocznych nagród. Dziękuje za miłe słowa na zakończenie. Pozdrawiam, Leszek Lechoń.
 
 
Gość 2011-06-04 00:34:48
Gość
Absolutnie nikt nie bronił nikomu nauczyć się czegokolwiek. Zmierzam do tego, że 37 bramek w 23 meczach nie świadczy o tym, że zespół nie parkował autobusu. Co do tego Wengera to pewnie bym się cztery razy zastanowił. Lenczyk jest trochę długo trenerem, żeby uczyć się od Wengera, choć może pewne zagrania mu się podobają, jak wszystkim. To zrozumiałe. Natomiast to, że trafił na kilka dni do Cramera (na którym częściowo wzorował się też Franz Smuda) to jest już fakt. Również o tym mówił. Jeśli zaś chodzi o "PN", to zwróć uwagę, że kiedyś wszyscy dziennikarze skupiali się w kilku redakcjach. Potem przyszło rozproszenie, kilku świetnych gości poszło do różnych stacji telewizyjnych, do gazet (Szczepłek do RZ, Zarzeczny do różnych, Hurkowski spadł w medialnym niebyt i w końcu zmarł, Darek Łuszczyna królował w Fakcie, robił dla PS, dla Życia Warszawy, ale już nie funkcjonuje na rynku), inni jak Piontek, może Smaczny albo przykładowo duet Biega-Wągrodzki ze Sportowca zmarli. Do mediów dostało się sporo młodych i niedoświadczonych osób, została zaburzona ciągłość pokoleniowa. Wyrobienie marki trwa latami, tak jak i budowanie drużyny, tak jak w La Masii,którą założono pod koniec lat 70-tych, a którą wszyscy zachwycają się 30 lat później (tu trzy wykrzykniki!!!). Młodzi dziennikarze zdobywają doświadczenie, odróżniają dobrych od złych doradców, powoli łapią kogo słuchać, zastanawiają się bardziej nad swoimi sądami. To nie takie proste, że przychodzi 20-latek i wszystko wie, ma znakomity osąd, czyta grę, zna taktykę i historię futbolu, wie, komu może zaufać.
Czy są mdli? Różnie, jak widzisz, Piotr Wojciechowski stara się być wyrazisty i zbiera baty od ciebie (choć również mam swoje zdanie na temat jego twórczości). Adam Godlewski też atakował Beenhakkera czy Świerczewskiego, za co zresztą dostał w twarz. Przychodzą ludzie i chcą być jak najlepsi, czasem zjada ich system. Raczej nie oskarżałbym ich zbiorowo o to, że przyprawiają o mdłości. Zbigniew Mucha jest porządnym dziennikarzem, Leszek Orłowski znakomicie zna się na piłce hiszpańskiej, Lipiński wie o włoskiej więcej niż jakikolwiek inny dziennikarz, pewnie jest jeszcze kilku innych chłopaków, którzy coś wnoszą do świata dziennikarskiego. Ostatni numer rzeczywiście nadawał się do śmietnika, jak i wiele poprzednich, ale od czasu do czasu da się coś wyłowić. Mi w "PN" najbardziej brakuje tego, żeby ktoś gdzieś pojechał i zrobił coś mocnego, zajrzał za zamknięte drzwi, wstrząsnął czytelnikiem, ograniczają się głównie do szybkich wywiadzików (jak się panu grało? co teraz? gdzie pan zamierza wyjechać na wakacje? jak spędzi pan święta? co pan sądzi o atmosferze w drużynie? jak pan ocenia sezon w swoim wykonaniu?) z tego co wiem, na telefon. A o Łobanowskim warto poczytać. Jeśli masz pod ręką bibliotekę, to polecam Sportowca, wydania z 23 i 30 września 1975 roku. Powodzenia.
 
 
EoTB 2011-06-04 16:38:45
EoTB
Postów: 279
Kilku świetnych gości... Szczepłek, Zarzeczny, Łuszczyna... O mój Boże...
 
 
Gość 2011-06-04 17:05:55
Gość
Skoro oni są "o mój boże", to kto w Polsce jest wystarczająco dobry, żeby zadowolić Twój czytelniczy gust?
 
 
makaron7 2011-06-04 21:16:03
makaron7
Skąd: Wolne Miasto
Postów: 1258
Panowie o Łobanowskim właśnie coś pichcę....Zamordystą raczej nie był (Masłow też) ale umówmy się bratem-łatą raczej też nie. Być może wynikało to z systemu politycznego, w którym przyszło mu żyć. Wkrótce więcej. Pozdrawiam.
 
 
Gość 2011-06-04 21:46:11
Gość
Odnośnie ostatniego numeru "Piłki Nożnej", to w swoim felietonie Władysław Żmuda napisał, że w '93 sławetny mecz Wisła-Legia 0:6 został rozegrany na Łazienkowskiej. Ja rozumiem, że pan Żmuda może mieć sklerozę i mylić fakty, ale mógłby ktoś w redakcji czytać coś, co idzie do druku...
 
 
Gość 2011-06-04 21:53:44
Gość
Ciekaw jestem co napiszesz, bo lubię takie historyczne rzeczy. To spore wyzwanie, nie ma u nas zbyt wielu źródeł. Z rzeczy, które o nim czytałem, najlepszy był chyba wspomniany artykuł w Sportowcu, który w fajny sposób pokazał skąd rewolucja taktyczna i organizacyjna Łobanowskiego (stworzona właśnie w opozycji do postawy Masłowa, nazywanego w tekście radzieckiego dziennikarza zamordystą), choć głównie jest to o jego osobowości i dojrzewaniu jako piłkarza, dlaczego był nielubiany i skąd wziął się pseudonim Szpagat. Sportowiec to była jednak wysoka klasa.
W dwóch książkach próbował opisać go Anglik Jonathan Wilson, ale po tym jak przeczytałem jego "Behind The Curtain" i odcinek o Polsce, podchodzę do jego twórczości dość ostrożnie. Oczywiście książka "Inverting the pyramid" jest nowsza i już znacznie dojrzalsza, jest tam sporo o Łobanowskim, autor zachwyca się nim, choć sam nie znam Łobanowskiego i jego życiorysu na tyle, żeby stwierdzić, na ile jest to wiarygodne. Czekam z niecierpliwością.
 
 
makaron7 2011-06-05 10:26:48
makaron7
Skąd: Wolne Miasto
Postów: 1258
Jest u nas cykl retro, w jego ramach ukazują się tego typu kawałki.

Masłowa chyba też ciężko nazwać zamorydystą, bo przecież drogi jego i Walerego zaczęły się rozchodzić gdy podczas powrotu ze zgrupowania, gdy "Dziadek" (jak wołali na Masłowa) zaaordynował horiłkę (gorzałkę) dla wszystkich...Łobanowski jako jedyny odmówił...Każdemu życzyć takiego zamordysty, który ordynuję zalodze wódkę...

Dodam tylko, że oprócz znajomosci we Lwowie w dużej mierze opieram się na literaturze anglojęzycznej...odcinek Wilsona o Polsce faktycznie podejrzany, inne też zawierają nieściłości, ale ogólnie obie książki są zupełnie unikalne....Aha jeszcze tyle, ze Wilson faktycznie pisze o Łobanowskim w superlatywach, ale jeszcze mocniej zachwyca się Białorusinem Małofiejewem...Z tego co słyszałem, Wilson kończy właśnie ksiażke o bramkarzach....

Pozdrawiam
 
 
Gość 2011-06-05 14:28:51
Gość
Lipiński i Orłowski znają się na ligach włoskiej i hiszpańskiej, nie można zaprzeczyć, ale trudno to zauważyć w samej PN. Tworzą krótkie, nieciekawe artykuły, często nieistotne, jakie mógłby napisać co drugi bardziej zorientowany miłośnik futbolu tych krajów. Za brak płynnej zmiany pokoleniowej odpowiada Marek Profus, zresztą zwykłego czytelnika nic to nie obchodzi, interesuje go produkt końcowy, a on jest słabej jakości. Denerwuje też fatalna, wyjątkowo mało przejrzysta szata graficzna.
Ludzie tego nie KUPUJĄ, w każdym sensie tego słowa.
 
 
1  2    

Statystyki forum

Statystyki forum

 

Nasi użytkownicy napisali łącznie: 37487 postów

Mamy 9935 zarejestrowanych użytkowników

Ostatnio zarejestrowanym użytkownikiem jest rb2505

Realizacja: Ideo
Powered by: Edito CMS
Copyright © 2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.
Pola zainteresowania serwisu futbolnet.pl: piłka nożna, futbol, ekstraklasa, 1 liga, euro 2012, premier league.