Przygoda „Canarinhos” z afrykańskim mundialem dobiegła końca. Brazylijczycy tym samym dodali chyba, przed sobotnim półfinałem z Niemcami, skrzydeł swym największym rywalom. Bo przecież piłkarzy Argentyny wynik 2:1 dla Holandii nie załamał!
Na temat „Albicelestes” rozmawiałem przed kilkoma miesiącami z Marcelo. Ten brazylijski stoper Wisły stwierdził, że Argentyńczyków cechuje nieprawdopodobne, wyjątkowe wręcz, parcie na sukces. Determinacja, jakiej nie ma żaden inny latynoski naród (chociaż, patrząc na Chile, można by dyskutować). Zresztą, co ja będę pisał. Popatrzcie tylko na tę reklamę. Prawdziwa perełka!
W Brazylii natomiast szybciutko zaczęło się szukanie winnych. Polowanie na czarownice trwa w najlepsze. O Felipe Melo w ostatnich godzinach napisano już wszystko. Pomocnik Juventusu przeszedł prawdziwą drogę od bohatera do zera. Najpierw genialna asysta przy golu Robinho. Potem samobój przy niepotrzebnym wyjściu Julio Cesara. Na koniec zdeptanie Bogu ducha winnego Arjena Robbena. Głupota i nieodpowiedzialność!
„Felipe nie powinien wracać na wakacje do Brazylii” – tak tę przykrą sytuację na swoim Twitterze ocenił Ronaldo. Po kiepskich występach w Juve, we Włoszech też Melo nie jest mile widziany.
Lepiej, by do ojczyzny nie wracał również trener Dunga. Może powinien pójść śladami starszych kolegów po fachu, Joela Santany oraz Carlosa Alberto Parreiry, i poszukać pracy w RPA? Tam przyjmą każdego z nazwiskiem. Dobrą caipirinhę też przygotują. Bo do wuwuzeli już się chyba były selekcjoner przyzwyczaił...
Były, bo właśnie wczoraj zrezygnował z opieki nad „Kanarkami”. Co ciekawe, pracę z reprezentacją Dunga zakończył z bardzo dobrym bilansem: 42 zwycięstwa, 12 remisów i tylko 6 porażek. Niestety, w niczym to nie pomoże. W swej ojczyźnie jest skończony.
Kolejny do odstrzału to Luis Fabiano, o którym napisano już nawet piosenkę. Popatrzcie, posłuchajcie:
Magiczna brazylijska „dziewiątka” tym razem trafiła w niepowołane ręce. Snajper Sevilli nie potrafił jej udźwignąć. Choć przed turniejem zapowiadał, że dołoży do trykotu Brazylii kolejną gwiazdkę. Efekt taki, że trzeba mu teraz wymyślić nową ksywę, gdyż „Fabuloso” (cudowny) niezbyt przystaje do rzeczywistości.
Presja za ciężka okazała się także dla Kaki. Jego występ na mistrzostwach w RPA to prawdziwa... „Kakastrofa”. Swoją drogą, to kolejna gwiazda Realu, która teraz w Afryce zawiodła.
Za cztery lata kolejny mundial. Kolejny, na którym zespół Brazylii będzie faworytem. Tym bardziej że będzie gospodarzem. Może warto więc pójść śladami Argentyny i przekazać kadrę komuś bardziej, powiedzmy, otwartemu niż Dunga? Ciekawe, jak na selekcjonerską propozycję zareagowałby na przykład Romario. Taka konserwa jak Dunga drugi raz nie przejdzie.
Póki co, wśród kandydatów wymienia się niedawnego trenera Milanu – Leonardo, oraz asystenta Dungi – Jorginho, których łączą dobre stosunki z federacją. Pojawiają się też nazwiska Wanderleya Luxemburgo i Luiza Felipe Scolariego. Dla nich praca z „selecao” to nie nowość.
Luis Fabiano stwierdził niedawno, że Brazylia nie gra pod presją. Jego zdaniem, raczej rywale ekipy „canarinhos” powinni się bardziej przejmować wynikiem. To uległo jednak zmianie. Bo przecież, jak sam Luis zauważył, kiedy nie ma wyników, wymaga się dwa razy więcej.
Podobało się? Kliknij: