Data ostatniej modyfikacji: 12-05-2011 , godz. 14:00

Calciobar vol. 2.0. Alfabet czempionów

Piłkarze AC Milan Piłkarze AC Milan

AC Milan po raz 18. w swojej bogatej historii sięgnął po tytuł mistrza Włoch. Poniżej podsumowanie tego sezonu w formie hasłowego alfabetu. Trener, klub, oczarowania i rozczarowania...

A
– Allegri. Massimiliano Allegri to największy wygrany tego sezonu. Wielu powątpiewało czy zamiana spokojnej Sardynii na żyjący w pośpiechu Mediolan wyjdzie temu młodemu szkoleniowcowi na dobre. Wyszło. Allegri trzymał pod kontrolą praktycznie wszystko. Zrobił na piłkarzach dobre wrażenie już podczas letnich przygotowań, potrafił idealnie wkomponować w drużynę sierpniowe transfery last-minute (Robinho, Zlatan Ibrahimović). Trzymał szatnię, pełną przecież piłkarzy niepokornych, pod kontrolą. Zachowywał spokój i klasę w wypowiedziach i czynach. Urósł przy nim Abate, Boateng okazał się niespodziewanie świetnym trequartistą. Strzałem w „10” była korekta taktyczna – wzmocnienie środka pola przez częste delegowanie tam aż czterech silnych fizycznie pomocników. Scudetto już w pierwszym sezonie pracy w Milanie. Tak jak Arrigo Sacchi i Fabio Capello.

B – Bodziec. Jeśli do drużyny aspirującej do walki o scudetto trafia człowiek, który w poprzednich klubach zdobył osiem tytułów mistrzowskich z rzędu, to jaki może być lepszy bodziec do wykonania skoku jakościowego? Zlatan Ibrahimović zrobił wielką różnicę w pierwszej części sezonu, brał grę na siebie, strzelał gole, asystował. Gdy wiosną zabrakło go w kilku meczach, drużyna dała sobie radę. Może nie był więc tak ważną częścią drużyny? Moim zdaniem był, po prostu koledzy w międzyczasie dorośli do zwycięskiej mentalności Szweda. Nawet jeśli działa ona tylko w rozgrywkach krajowych. Dziewiąte mistrzostwo z rzędu - to nie może być przypadek.

C – Córka. Barbara Berlusconi. Włochy huczały od plotek o jej romansie z Pato. Plotki szybko się potwierdziły, a media (szczególnie te należące do papy) bombardowały nas szczegółami. Wspólne kolacje, wspólne wizyty w kinie, brakowało tylko wspólnego ubierania choinki. Fachowcy od dawna twierdzili, że Brazylijczyk, ze względu na kruche mięśnie, musi zatrudnić indywidualnego trenera. No i proszę, w tym sezonie Pato szybciej regenerował się po urazach, rozstrzygnął swoimi golami najważniejsze mecze: z Napoli i Interem. Wygląda więc na to, że także Barbara Berlusconi ma swój sportowy udział w tym scudetto.

D – Deja Vu. W 1999 roku Milan, po długiej pogoni za Lazio, zdobył dość niespodziewanie tytuł mistrzowski. Jednym z najlepszych piłkarzy tamtej drużyny był młody golkiper, Christian Abbiati. To miał być bramkarz na lata. Potem jednak Włoch stopniował tracił pozycję w Milanie, los rzucił go do Turynu, a nawet do Hiszpanii. Ten sezon znów miał świetny, bronił pewnie, a kilka jego interwencji było na miarę zdobytego gola. Ja zapamiętałem tę w derby, gdy po główce Thiago Motty praktycznie wyciągnął piłkę z linii bramkowej. Jak potoczyłyby się losy scudetto, gdyby nie ta robinsonada Abbiatiego? Historia zatoczyła koło, jego parady znów były decydujące.

D – Derby. Słodki rewanż za poprzedni sezon, kiedy Inter dwukrotnie ośmieszył podopiecznych wtedy jeszcze Leonardo. Teraz było odwrotnie. Dwie zasłużone wygrane do zera. Ta w rundzie rewanżowej niezwykle efektowna i kluczowa w przekroju sezonu. I to odniesiona nad … Leonardo. I znów historia zatoczyła koło (patrz: L – Leonardo).

F – Fester. Wujek Fester, czyli Adriano Galliani. Jest jednym z wielkich wygranych. Człowiek, sprawujący faktyczną władzę w Milanie, mylił się ostatnio bardzo rzadko. Trafił z wyborem trenera, trafił z transferami. Wyciągnął wnioski z błędów popełnionych w poprzednich latach. Tak sobie myślę, że fajnie, iż Milan wygrał scudetto. Brakowało mi trochę ekspresyjnych wybuchów radości Gallianiego, uważanego za sobowtóra słynnej postaci z Rodziny Adamsów.



K – Książę. Nowy książę Mediolanu. Abdykował książę Diego Milito, na tron wstąpił Kevin Prince Boateng. I to wstąpił na pozycji ofensywnego pomocnika, ale nie takiego, jakiego znali Włosi. Boateng to nie techniczny, delikatny, elegancki trequartista w stylu Gianni Rivery, Sandro Mazzoli czy Roberto Baggio. Ghańczyk to piłkarz dynamiczny, agresywny, przy tym świetnie broniący. W ofensywnie dawał drużynie swoje znakomite wejścia w linię ataku i intensywność w grze. Świetny sezon piłkarza, który latem był przecież o krok od przejścia do Lazio.

L – Leonardo. Judasz, zdrajca, dyletant. Oj, nasłuchał się Brazylijczyk. I naoglądał – fani rossoneri poświęcili mu nawet choreografię podczas meczu derbowego w rundzie rewanżowej. Brazylijczyk porównany został na niej do samego Iskarioty. Po 13 latach pracy w Milanello przeszedł do obozu wroga. Zarobił pewnie więcej niż 30 srebrników. Ale czy było warto?

M – Mercato: Letnie, choć zaakcentowane mocno dopiero ostatniego dnia (transfery „Ibry” i Robinho), pozwoliło drużynie wspiąć się na szczyt. Zimowe, szczególnie przyjście Marca Van Bommela i Antonia Cassano, pozwoliło Milanowi na tym szczycie się utrzymać. Fajne hasło, nie moje. Wygląda na to, że ukuł je Adriano Galliani. A więc architekt tych udanych ruchów. Po raz drugi - brawo Fester!

P – Plama. Plamą na fajnym sezonie są moim zdaniem dwa epizody, których niechlubnym bohaterem był Gennaro Gattuso. Po meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Tottenhamem Włoch w chamski sposób zaatakował drugiego trenera londyńczyków, Joe Jordana (notabene, byłego gracza rossoneri). Po zeszłotygodniowym meczu w Rzymie Gattuso, siedząc okrakiem na płocie przy sektorze fanów z Mediolanu, intonował pieśni obrażające Leonardo. Buractwo pełną gębą. Tym bardziej szkoda, bo „Ringhio” ma za sobą udane rozgrywki.

R – Rozczarowanie. Sokratis Papastathopoulos. Pewnie Was zaskoczyłem. Nie Ronaldinho, ale właśnie Grek. To moje osobiste rozczarowanie. Stawiałem, że ten chłopak będzie odkryciem tych rozgrywek i podstawowym piłkarzem drużyny. Bardzo podobała mi się jego twarda, ale i mądra gra w barwach Genoi. Mediolan go przerósł, a tragiczny występ w Cesenie naznaczył jego sezon piętnem niepowodzenia.

Ś – Ściana. Thiago Silva. Ten sezon ostatecznie potwierdził to, co w Milanello wiedziano już wcześniej. Silva to stoper klasy światowej, absolutnie najlepszy obrońca trwających jeszcze rozgrywek Serie A. Silny, twardy, dobrze wyszkolony technicznie, znakomicie czytający grę. W razie konieczności radzący sobie także w linii pomocy. Gra obronna drużyny była jednym z kluczowych elementów mistrzowskiej układanki. Silva i Alessandro Nesta stworzyli najlepszy duet środkowych obrońców we Włoszech. Nowy, mediolański mur.

T – Talent. Talent i klasa jednostek. Ona robi różnicę w przekroju całego sezonu. O Ibrahimoviciu już pisałem. W składzie byli też jednak Pato, Cassano, Clarence Seedorf, Andrea Pirlo czy Robinho. Każdy z nich może zapisać na swoje konto mecze, które rozstrzygnął na korzyść drużyny - pięknym golem czy kluczową asystą. Milan ma wielki potencjał ofensywny i wiele spotkań, w których drużynie nie szło, rozstrzygnął właśnie talentem swoich graczy.

Z – Zaskoczenie. Ignacio Abate. Jedno z większych trenerskich osiągnięć Massimiliano Allegriego. Abate, z przeciętnego bocznego obrońcy, rozwinął się nam w piłkarza dominującego w swoim sektorze boiska. To już nie tylko wielkie serce do gry, ale i coraz lepsza postawa w defensywie i groźne akcje w ataku. Cesare Prandelli już chyba wie, co zrobić z tym fantem.

Realizacja: Ideo
Powered by: Edito CMS
Copyright © 2009 Futbolnet Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.