Za nami kolejny sezon Serie A. 79. rozgrywany w systemie ligowym – w aktualnej formule wszystko zaczęło się w 1929 roku. Tytuł mistrzowski zdobył Milan, do Serie B spadły Bari, Brescia i Sampdoria. Postanowiłem przyznać swoje osobiste nagrody dla bohaterów i antybohaterów minionych rozgrywek. Większość na poważnie, mniejszość na niepoważnie. Zapraszam.
Najlepsza drużyna. Kategoria wprowadzona tylko i wyłącznie z kronikarskiego obowiązku. Milan wygrał swoje 18. scudetto w dobrym stylu, przewodząc tabeli od późnej jesieni aż do samego końca sezonu. O rossoneri więcej pisałem dwa tygodnie temu, natomiast na duże słowa uznania zasługują dwie inne drużyny, które dotarły znacznie dalej, niż typowano. Udinese prezentowało najbardziej optymistyczny, ofensywny futbol w Italii. Napoli długo ocierało się o sen scudetto, imponując przy tym rewelacyjnym przygotowaniem fizycznym. Brawo.
Najlepszy piłkarz. Z reguły w kategorii tej triumfują piłkarze defensywni. Ja zaskoczę, złamię schematy. Jako mały chłopak podziwiałem duet Alessandro Nesta - Fabio Cannavaro. Thiago Silva to piłkarz dorównujący im klasą, zdecydowanie najlepszy środkowy defensor Serie A. Twardy, świetnie atakujący wślizgiem, doskonale grający „na wyprzedzenie” i czytający grę. Stoper praktycznie kompletny, filar mistrzowskiego Milanu. Jemu przyznaję palmę pierwszeństwa. Kontrkandydaci, bez zaskoczeń – Antonio Di Natale i Edinson Cavani. Najlepsi strzelcy ligi, choć z większą przyjemnością patrzy się oczywiście na grę tego pierwszego, piłkarza bardziej dynamicznego i kreatywnego, po prostu bardziej efektownego. Di Natale to zdecydowanie najlepszy włoski zawodnik w minionych rozgrywkach Serie A.
Najlepszy trener. Czy wypada nie przyznać tej nagrody szkoleniowcowi mistrzów Włoch? Wypada. Francesco Guidolin zrobił w Udinese robotę niesamowitą. Po czterech pierwszych kolejkach i czterech porażkach wróżono mu szybki wylot z Friuli, spekulowano na temat jego następców. Ciśnienie wytrzymała rodzina Pozzo, zarządzająca klubem. Ale ciśnienie wytrzymywał też w różnych momentach sezonu sam Guidolin. Dotąd przypiętą miał łatkę trenera, któremu idzie tylko do pewnego momentu. Potem, gdy drużyna zacina się, Guidolin traci głowę i kontrolę nad sytuacją. Tym razem było inaczej. Udinese nie tylko wytrzymało presję w ostatnich kolejkach, ale i prezentowało przez cały sezon ładny futbol. Kilku graczy, jak Gokhan Inler czy Alexis Sanchez jest bliskich odejścia z drużyny. Za rok ciężej więc będzie powtórzyć taki wynik. Tym bardziej warto docenić Francesco Guidolina teraz. Kontrkandydaci: Massimiliano Allegri (Milan), Edoardo Reja (Lazio).
![]()
Największe rozczarowanie. Sampdoria przebyła w ciągu kilku miesięcy drogę od eliminacji Ligi Mistrzów do Serie B. Winy rozłożyć należy na wiele osób. Swoje dołożyli piłkarze, trenerzy, także najbardziej radykalni kibice, którzy grozili pod koniec sezonu zawodnikom śmiercią, co mogło dodatkowo spętać im nogi. Na szczególne słowa „uznania” zasłużyli jednak ludzie zarządzającym klubem. Podjęli oni w trakcie sezonu dwie, brzemienne w skutkach decyzje. Zmiana na stanowisku trenera okazała się nieporozumieniem. Odkąd pałeczkę od Domenico Di Carlo przejął Alberto Cavasin drużyna wygrała tylko raz na 10 gier. W dodatku z outsiderem z Bari. Drugim totalnym nieporozumieniem była nawet nie tyle zimowa sprzedaż Antonio Cassano i Giampaolo Pazziniego, ale nieudolne próby zastąpienia ich. Ktoś chyba uznał, że w tym sezonie Sampdorii nie stanie się już nic złego. I powstałą lukę zapełnił Federico Machedą i Massimo Maccarone. Obaj zawiedli okrutnie. Tak jak cała Sampdoria. Kontrkandydaci: Roma, Juventus.
Najgorszy transfer. I pomyśleć, że o Jorge Martineza wielką wojnę stoczyły zeszłego lata Lazio i Juventus. Wygrali ją, ku rozczarowaniu Claudio Lotito i wielkiej radości w Turynie, właśnie ci drudzy. Teraz to w Rzymie zacierają ręce. Martinez w poprzednich latach pokazał się Włochom jako dynamiczny, dobrze wyszkolony boczny pomocnik. W barwach Starej Damy nie zaprezentował nic z tych atutów. Zagubiony, zniechęcony, z powiązanymi nogami. Do tego jeszcze trapiony urazami. 20 występów, 0 goli, 0 asyst. Za Urugwajczyka zapłacono 12 milionów euro. Życzę zdrowia. Kontrkandydaci: Adriano (Roma), Federico Macheda (Sampdoria).
Najładniejszy gol. Bez dwóch zdań – Ibra. Żeby zdecydować się na uderzenie w takiej sytuacji, trzeba być szalonym. Żeby jeszcze zdobyć z niej gola, trzeba być Zlatanem Ibrahimoviciem VIDEO. Kontrkandydaci: Fabio Quagliarella VIDEO, Alessandro Diamanti VIDEO
Najładniejszy gol, którego nie ma. Christian Brocchi (Lazio) w meczu z Napoli VIDEO
Najładniejszy gol, którego nie było. Edinson Cavani (Napoli) w meczu z Fiorentiną VIDEO
Najlepszy mecz. Było takich kilka i ciężko wybrać ten jeden. Ja stawiam na starcie Interu z Romą (5:3). Tempo, szczególnie w pierwszej połowie, było iście zawrotne, na miarę wielkich meczów z Wysp Brytyjskich. Wspaniałe, szybkie akcje, piękne gole, dramaturgia i emocje. Roma wypadła po tym meczu z walki o scudetto i rozpoczęła zjazd w dół. Inter ruszył w pogoń za Milanem, pogoń zakończoną porażką. Mi z tamtego wieczoru pozostała w głowie przede wszystkim niesamowita, potrójna parada Julio Cesara przy stanie 1:1 VIDEO. Kto wie, jak np. potoczyłyby się losy sezonu dla Romy, gdyby giallorossi wyszli wtedy na prowadzenie? Kontrkandydaci: Milan-Udinese (4:4), Napoli-Lazio (4:3).
Tancerz sezonu. A nawet dwóch. O ile Kevina Prince’a Boatenga pochwalili już wszyscy, od Tarnobrzegu po Bangladesz, o tyle uważam, że warto przyznać też wysoką notę Francesco Guidolinowi VIDEO. Stawy już nie te, luz w kolanach trochę przytępiony. Ale rama zachowana, super ustawiona rama!
Najlepszy prorok sezonu. „Jeśli nie wystawisz do składu Pastore i przegrasz w Catanii, wylatujesz”, powiedział prezydent Palermo, Maurizio Zamparini, do swojego szkoleniowca, Serse Cosmiego. Kilka godzin później Cosmi pakował już kosmetyczkę do walizki po klęsce 0-4. I jak tu nie kochać włoskich prezydentów?

Najgorszy prorok sezonu. „Pokażę, że jest lepszym piłkarzem niż w czasach gry w Interze, podbiję serca kibiców Romy”. To Adriano po podpisaniu umowy z Romą. Niestety, albo Brazylijczykowi udało się podbić jedynie rzymskie McDonaldy, albo wpadł do ula, bo tylko jeszcze bardziej spuchł i poczuł nagle saudade, tęsknotę za Krajem Kawy. Gdy ruszał Karnawał w Rio, Adriano robił już tam za żywą maskotkę. Jaki z tego wniosek? Nie podpisywać umów z leniwymi grubasami. Albo przynajmniej ważyć ich zawczasu.
„11” sezonu (3-4-3): Cristian Abbiati (Milan)/Samir Handanović (Udinese) – Andre Dias (Lazio), Thiago Silva (Milan), Alessandro Nesta (Milan) – Federico Balzaretti (Palermo), Hernanes (Lazio), Kevin Boateng (Milan), Ignazio Abate (Milan) – Antonio Di Natale (Udinese), Alexis Sanchez (Udinese), Edinson Cavani (Napoli)
Ławka rezerwowych: Abbiati/Handanović, Cristian Zapata (Udinese) Christian Maggio (Napoli), Pablo Armero (Udinese), Gokhan Inler (Udinese), Marco Parolo (Cesena), Stefano Mauri (Lazio), Zlatan Inrahimovć (Milan), Samuel Eto’o (Inter)
Nie potrafiłem wybrać bramkarza. Najchętniej wstawiłbym do bramki obu, bo bronili w minionym sezonie genialnie. Handanović pobił rekord wszechczasów, łapiąc aż 6 rzutów karnych!