Data ostatniej modyfikacji: 13-02-2012 , godz. 18:30

Dimitris Salpigidis: Nie jesteśmy lepsi od Polski

Dimitris Salpigidis Dimitris Salpigidis

Euro 2012 już niebawem. W meczu otwarcia Polacy zmierzą się z Grekami. Doświadczony napastnik „Hellady”, Dimitris Salpigidis, wierzy, że wraz z kolegami uda mu się pokrzyżować plany Franciszka Smudy, choć docenia nasza kadrę. Piłkarz PAOK-u opowiedział nam również o swoim stosunku do kryzysu finansowego, a także o planach na najbliższą przyszłość.

Salpigidis w trakcie swojej kariery zdążył już pokonać takich bramkarzy jak Heurelho Gomes, Maarten Stekelenburg bądź Vincent Enyeama. Czy Wojciech Szczęsny podzieli los swoich kolegów po fachu? O tym dowiemy się wkrótce.

- Jak podchodzisz do zbliżającego się wielkimi krokami meczu Polska - Grecja?
- To będzie trudny mecz, ponieważ Grecy i Polacy prezentują bardzo zbliżony poziom pod względem umiejętności piłkarskich. Nie czujemy się lepszym zespołem, ale chciałbym zaznaczyć, że nie jesteśmy też od was słabsi. Gracie u siebie, więc to wy potencjalnie znajdujecie się w lepszej sytuacji. Z tego, co słyszałem, Polacy słyną z głośnego dopingu. To z pewnością stanowi wasz atut. Waszą słabą stroną może być fakt, że od dwóch lat nie graliście meczów o punkty. Szanse oceniam 50 na 50.

- Grałeś przeciwko Polsce w towarzyskim meczu w Atenach.
- Tak, z tego, co pamiętam, był to pożegnalny mecz Michała Żewłakowa. Słyszałem, że nie gra już w kadrze, ale nie chciałbym tego komentować. Generalnie nie przykładałbym większej wagi do tamtego spotkania z kilku powodów. Po pierwsze, był to mecz towarzyski, przy niewielkiej liczbie publiczności. Po drugie, graliśmy rezerwowym składem. Po trzecie, od tamtego meczu minęło już wiele czasu, a w naszej kadrze pojawiły się nowe twarze. Na Euro zobaczycie inną Grecją. Skuteczniejszą Grecję.

- Taką, która sięgnęła po mistrzostwo Europy w 2004 roku?
- Szczerze? Nie wierzę, żebyśmy powtórzyli tamten sukces. Tamta drużyna była znacznie silniejsza od tej, która zagra na Euro 2012. Naszym celem jest przede wszystkim wyjście z grupy. Głęboko wierzę, że nam się to uda, ale zdajemy sobie sprawę, że nie będzie łatwo. Sam mam problem, żeby wskazać faworyta do awansu. Moim zdaniem każda z drużyn ma szansę. Do turnieju zostało jeszcze trochę czasu. U nas jeszcze nie mówi się zbyt wiele na ten temat. Nie czujemy jeszcze presji związanej z rywalizacją reprezentacyjną. W Polsce zapewne panuje inne podejście, ale to zrozumiałe - w końcu jesteście gospodarzami. Głupio się przyznać, ale nie widziałem jeszcze waszych nowych stadionów.

- A jak wygląda twoja wiedza na temat polskiej piłki?
- Muszę przyznać, że jest niewielka. Kojarzę polskich bramkarzy z Arsenalu: Fabiańskiego i Szczęsnego. Słyszałem też wiele o polskiej trójce z Borussii Dortmund. Największe wrażenie robi na mnie Robert Lewandowski. Ten chłopak jest w stanie zrobić błyskotliwą karierę w europejskiej piłce. To chyba wasz najlepszy piłkarz. Oczywiście znam jeszcze Mirosława Sznaucnera, z którym występuję w PAOK-u, i Michała Probierza, który jeszcze do niedawna był trenerem Arisa Saloniki. Jeśli chodzi o zespoły, to słyszałem o Legii i Lechu Poznań, który zrobił wielką niespodziankę w poprzedniej edycji Ligi Europy.

- A kto jest twoim faworytem do końcowego triumfu podczas Euro?
- Chyba nie będę oryginalny, jeśli powiem, że wygra ktoś z dwójki Hiszpania-Niemcy. Te drużyny prezentują w tej chwili najwyższy poziom w Europie. Ciężko wskazać kogoś, kto byłby w stanie im zagrozić.

- W kadrze zagrałeś 54 mecze. Dwa razy zostałeś wybrany najlepszym piłkarzem w Grecji. Nie myślałeś o tym, żeby spróbować swoich sił na Zachodzie?
- PAOK jest drużyną, z którą się utożsamiam. Kibicuję jej od najmłodszych lat. Tutaj mam swoich przyjaciół, rodzinę, wspomnienia. Ciężko byłoby mi zostawić to miejsce. Z zagranicy, owszem, pojawiały się jakieś propozycje, ale one nie były w stanie zachęcić mnie do wyjazdu z ojczyzny.



- A kryzys finansowy cię nie przeraża?
- Nie.

- Jak to?! Przecież PAOK stoi na skraju bankructwa!
- Spokojnie, nie ma co się martwić na zapas. Póki co jakoś sobie radzimy. Czeka nas dwumecz w Lidze Europy z Udinese. Ewentualny awans może podreperować nasz klubowy budżet.

- Wierzysz w wyeliminowanie Udinese?
- Zdajemy sobie sprawę, że jest to bardzo wymagający przeciwnik, ale nie mamy zamiaru złożyć broni przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Wygraliśmy już z Tottenhamem i Rubinem Kazań, a wtedy również wszyscy spisywali nas na straty.

- Ale wtedy w waszej drużynie grał Vieirinha.
- Fakt, jego odejście jest dla nas ogromną stratą w kontekście rywalizacji w europejskich pucharach. Ale z drugiej strony, ten transfer poprawił sytuację finansową PAOK-u. Propozycja działaczy Wolfsburga była nie do odrzucenia. Pięć milionów euro to ogromna kwota.

- Czy Vieirinha to piłkarz, który sprosta wymaganiom Bundesligi?
- Trudno powiedzieć. Liga niemiecka jest znacznie silniejsza od greckiej, ale wierzę, że stanie się on jedną z czołowych postaci ligi. To trudna misja do zrealizowania, ale posiada duży potencjał piłkarski, który pozwala mu mierzyć wysoko, bardzo wysoko. Możliwe, że w przyszłości trafi do jeszcze silniejszego zespołu niż Wolfsburg. Jedynym utrudnieniem może okazać się aklimatyzacja w nowym otoczeniu.

Rozmawiał Radosław Budnik

Realizacja: Ideo
Powered by: Edito CMS
Copyright © 2009 Futbolnet Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.