Źle się dzieje w państwie katalońskim. Przynajmniej jeśli chodzi o ligę, która jest tylko jednym z kilku frontów, na których „Blaugrana” walczy o tytuły, prestiż i chwałę. O ile w przypadku pozostałych na razie wszystko wygląda wspaniale, o tyle coś nie gra w postawie drużyny w meczach ligowych.
Po 22 rozegranych meczach ligowych i przy 13 punktach straty do lidera, zastanowić się należy, co się tak właściwie dzieje z drużyną Barcy. Niektórzy, wliczając w to samych zainteresowanych, czyli piłkarzy, zaczynają cichutko głosić, że ciężko będzie wygrać ligę, o ile jest to w ogóle możliwe.
Rzućmy okiem na statystyki, aby spróbować znaleźć przyczyny, przez które Barca ma poważne problemy, aby obronić mistrzowski tytuł. Można oczywiście pisać o zmęczeniu piłkarzy napiętym sezonem, kontuzjach, zbyt małej rotacji, ale my tym razem skupimy się tylko na analizie liczb, zestawień i tabel.
Wyniki w ostatnich sześciu meczach „Blaugrany” są przeciętne: tylko trzy wygrane, dwa remisy i ostatnia przegrana - z Osasuną. Patrząc pod kątem „ostatni mecz - najważniejszy”, Barca plasuje się dopiero na piątej pozycji, a wyprzedzają ją, oprócz Realu Madryt, Atletico, Rayo Vallecano i Villarreal (odpowiednio pierwsza, szósta, dziesiąta i piętnasta ekipa w La Liga); każda z tych drużyn ma również odmienne aspiracje. Jak widać, „Azulgrana” gra w kratkę i kontynuując taką postawę, nie ma co myśleć o tytule. Złota passa Realu wciąż trwa i nic nie wskazuje, żeby miała się zakończyć. Jedynie Gran Derbi mogą coś zmienić, ale może w nich chodzić już tylko o prestiż...

Patrząc na tabelę ligową, można dopatrywać się dwóch przyczyn dziesięciopunktowej straty do lidera. Pierwsza to oczywiście zbyt mała liczba zwycięstw w stosunku do remisów. Do tego jeszcze wrócimy, ale można powiedzieć, że tytuł „Blaugrana” traci tytuł mistrza nie wygrywając meczów, które powinna wygrać. Druga przyczyna to liczba strzelonych bramek i ich stosunek. Real strzelił aż o 12 bramek więcej i ma lepszy ich bilans: +54. Barca ma 63 strzelone i gorszy bilans: +47.

Zestawiając ten drugi czynnik z klasyfikacją strzelców La Liga, cóż widzimy? Snajperzy Realu są skuteczniejsi niż „Azulgrany”: Cristiano Ronaldo jest lepszy od Messiego, a Higuain i Benzema od Fabregasa i Alexisa. Messi strzela prawie co mecz, ale ważne jest też wsparcie kolegów, nie można wszystkiego zrzucać na jego barki. Zatem statystyki wyraźnie przypominają starą piłkarską prawdę: aby wygrywać, trzeba strzelać przynajmniej o jedną bramkę więcej niż rywal. A Real o tym bardzo dobrze wie...
A gdzie „Blaugrana” traci punkty? Na pewno nie na Camp Nou, które jest jej twierdzą i świątynią. 10 wygranych meczów u siebie przy jednym remisie to imponujący rekord. Ale Real zrobił dokładnie to samo, przegrywając tylko raz - w Gran Derbi. Zauważmy, że u siebie stracił aż 15 bramek, a „Barca” tylko trzy! Mimo wszystko niczego to nie zmienia. Drużyna z Madrytu zainkasowała 30 punktów, a „Duma Katalonii” tylko o jeden więcej.

Odpowiedź daje nam tabela meczów wyjazdowych. Real gra na wyjazdach pewnie i skutecznie, zgarniając 28 punktów w dziewięciu wygranych meczach oraz remisie, tylko raz przegrywając, a stosunek bramek to +24. A co na to odpowiada Barca? Zdobyła tylko 17 punktów z 33 do zdobycia, wygrywając tylko cztery mecze, a remisując aż pięć razy i dwukrotnie przegrywając, przy stosunku goli +5. To jest główna przyczyna problemu „Azulgrany”. Cenne punkty uciekają, wygrane zamieniają się w remisy, skuteczność strzelecka jest kiepska, gra w obronie fatalna. Jeżeli ten stan będzie trwał, to okaże się, że Real będzie miał na wyjazdach dwa razy tyle punktów i strzelonych bramek co Barca. A straconych ma już dwa razy mniej.
Co FC Barcelona musi zrobić, aby powalczyć jeszcze o ligę? Trzeba wygrywać mecze wyjazdowe. W pozostałych rozgrywkach „Duma Katalonii” robi to koncertowo, nawet przy teoretycznie silniejszych rywalach niż w lidze. Doszukiwać raczej należałoby się przyczyn dekoncentracji i spadków formy w meczach ligowych. Nie sądzę, żeby było to nieprofesjonalne podejście piłkarzy, imprezowanie, odpuszczanie gry. Wydaje się, że wyjazdy w dniu rozgrywania meczów bardzo nie służą Barcie. Trzeba jechać wcześniej, koniecznie dzień, a nawet dwa. Może więcej zajęć relaksacyjnych, wypoczynek, regeneracja? Czekamy na ruch Guardioli, bo w dużej mierze od niego zależą dalsze losy ligowej batalii.
nie można ciągle wygrywać. Może po prostu Barcelonie potrzebny jest taki jeden sezon bez trofeum w lidze ? trzy lata z rzędu na koniec rozgrywek przewodzili tabeli gromadząc niemałą liczbę punktów. Może potrzebny im taki drugi oddech by od przyszłego sezonu znowu zacząć ponowną dominacje na każdym froncie.