Przez ponad trzy tygodnie śledziliśmy Puchar Narodów Afryki. Często lekceważony, oskarżany o nudę, słabą organizację i osłabianie najlepszych europejskich drużyn turniej miał jednak swój niepowtarzalny urok, o czym próbował Was przekonać nasz ekspert. Na pożegnanie wspomnienia i podsumowanie.
Puchar w pigułce
Faza grupowa
W grupie A zaczęło się od niespodzianki. Zmotywowani petrodolarami piłkarze Gwinei Równikowej obili wyżej notowaną Libię. Z wypchanymi kieszeniami gospodarze poszli za ciosem i dokonali czegoś, co przed startem czempionatu wydawało się abstrakcją. Po dwóch celnych strzałach „Lwy Terangi” padły… ale na szczęście tylko na kolana. Senegalczycy, wymieniani w ścisłym gronie faworytów już po kilku dniach, pożegnali się z turniejem! Do końca walczyli za to Libijczycy, chyba najbardziej zahartowani z całej konkurencji - w końcu awans na mistrzostwa uzyskali pomimo rewolucji, która uniemożliwiła im rozgrywanie meczów na własnych stadionach. Sama charyzma jednak nie wystarczyła - skazana na pożarcie Zambia nikomu nie dała się pokonać w pierwszej fazie!
Grupa B to niezły zwierzyniec: „Słonie” (WKS) , „Ogiery” (Burkina Faso), „Antylopy” (Angola) i „Krokodyle” (Sudan). Dziwne toczyły się tam walki. Jedynie na „Słoniach” można było polegać - te zdeptały wszystkich, znacznie mniejszych i słabszych przeciwników. A reszta? Z ciekawością oczekiwaliśmy na występy ekstraklasowych „Ogierów”. Tymczasem Razack Traore i Prejuce Nakoulma wraz z kolegami zostali pogonieni przez zwykle płochliwe „Antylopy”, które potem nie dały się pożreć zawsze głodnym „Krokodylom”. Te ostatnie niepowodzenie powetowały sobie z największymi z koni, co pozwoliło im podążyć za największymi z lądowych ssaków po następne turniejowe przygody.
Najbardziej wyrównana, niczym nasza na Euro 2012 - tak oceniano grupę C. I wypada tylko mieć nadzieję, że powtórzymy sukces gospodarzy, którzy bezapelacyjnie zdominowali swoich rywali. Bez żadnych finansowych zachęt Gabończycy zainkasowali komplet dziewięciu oczek, pocąc się jedynie na pełnym niezwykłej dramaturgii meczu z Marokiem. Na drugim planie Tunezja potwierdzająca właściwy kierunek budowy kadry po zeszłorocznym triumfie w Mistrzostwach Narodów Afryki. Marokańczycy poniżej oczekiwań, debiutujący Nigryjczycy zapłacili frycowe - bez punktu, ale za to z jedną historyczną bramką.
Podobny los spotkał futbolistów Botswany, którzy zdołali wbić jednego gola więcej, ale dla równowagi stracili aż dziewięć. O drugie miejsce w grupie D za łby wzięli się Malijczycy z Gwinejczykami. Silniejsze karki okazali się mieć ci pierwsi, co dowiedli wyprzedzając rywali w ostatniej serii spotkań. W Gwinei żal i rozgoryczenie, po zmiażdżeniu Botswany (6:1) awans wydawał się taki oczywisty. Poza konkurencją Ghana, typowana do wygrania zmagań. Obawy fanów „Czarnych Gwiazd” budziła jedynie mierna skuteczność - 4 gole w trzech pierwszych meczach nie napawały optymizmem.
Ćwierćfinały
Redaktor Maciej Słomiński do tablicy! Nasz naczelny pokusił się w zapowiedzi turnieju o wytypowanie par ćwierćfinałowych:
Senegal - Angola
WKS - Libia
Gabon - Gwinea
Ghana - Maroko
Skuteczność na poziomie 37,5%. Jeśli Was to nie zadowala, to rachunki za nietrafione kupony ślijcie na maila proroka. Jak dacie radę przekopać się przez stosy ofert matrymonialnych, możecie liczyć na jakąś rekompensatę…
Same zaś mecze można podzielić na dwie kategorie: egzekucje i dreszczowce. W pierwszej rywali na zasłużony odpoczynek stosunkiem bramek 3-0 posłali piłkarze Zambii i WKS. Do domu udali się więc Sudańczycy i gospodarze z Gwinei, którzy przynajmniej nie mieli daleko. Pozostałe dwa mecze nie rozstrzygnęły się w regulaminowym czasie gry - Ghańczycy tryumf świętowali po dogrywce, Malijczycy zaś po karnych. Z turniejem pożegnała się ostatnia nadzieja północy - Tunezja, a Gabończycy okazali solidarność z drugim współorganizatorem.
Półfinały
Czyli klęska czerwono-żółto-zielonych. Oprócz barw przegranych łączyły także skromne rozmiary porażek - 1:0. Ciężko o więcej podobieństw, ponieważ pod względem jakości widowiska półfinały różniły się diametralnie. W nieporywającym spotkaniu Zambijczycy wykorzystali uśmiech losu, który pomógł ich bramkarzowi obronić rzut karny, i na niecały kwadrans przed ostatnim gwizdkiem oddali złoty strzał. Dla reprezentantów WKS wygrać turniej to było za mało, wiec aby podnieść sobie poprzeczkę, postanowili dodatkowo spróbować nie stracić ani jednej bramki. Malijczycy nie mieli więc za wiele do powiedzenia, i w końcu musieli uznać swoją… małość, ale i tak schodzili z murawy, z podniesionymi głowami.
Gramy o medale
Bez owijania - brąz dla Mali, którego aspiracje nie przekraczały ćwierćfinału. Dwie bramki Diabate przesądzają sprawę. Czas na finał!
Na 32 mecze turnieju tylko jeden zakończył się bezbrakowym remisem i był to akurat ten, który powinien być najciekawszy. Z jedenastu metrów futbolówki nie potrafił umieścić w bramce nawet Didier Drogba. Niczego nie zmieniła też finałowa dogrywka - jakieś czary afrykańskich szamanów? Nawet jeśli tak, to nie zdały egzaminu w konkursie rzutów karnych, który zakończył się dopiero w dziewiątej serii: Gervinho nad poprzeczką, a Stophira Sunzu nie myli się. Zambia triumfuje po raz pierwszy!
Okiem eksperta - naj naj naj Michała Zichlarza
NAJlepszy piłkarz. Po zakończeniu finałowego spotkania oficjele CAF wręczyli statuetkę dla najlepszego zawodnika 30-letniemiu kapitanowi Zambii, Christopherowi Katongo, i ciężko z tym wyborem dyskutować. Katongo był wyróżniającym się piłkarzem, strzelił trzy bramki dzięki czemu znalazł się w gronie najlepszych strzelców i sprawdził się w roli lidera, który poprowadził swoją reprezentację do pierwszego mistrzostwa. Zdecydowanie zasłużony laur.
NAJgorszy piłkarz. Napastnicy Senegalu. W kadrze „Lwów Terangi” znalazło się kilku napadziorów z nazwiskami, grających w znanych klubach. Kompletnie zawiedli. Największy zawód sprawiła dwójka z Newcastle - Demba Ba i Papiss Cisse nie potrafili zaistnieć, ani razu nie trafili do siatki, a po powrocie na Wyspy odblokowali się jak na zawołanie…
NAJwiększe pozytywne piłkarskie niespodzianki. Wygrywając pierwszy raz w historii, wielką niespodziankę sprawiła Zambia, ale można też wskazać inne zespoły, które zagrały powyżej oczekiwań. Absolutnie nie spodziewałem się, że w pierwszej czwórce znajdzie się reprezentacja Mali, której nie dawałem wielkich szans na wyjście z grupy D. Ghana i Gwinea wydawały się faworytami, a tymczasem Malijczycy nie tylko wywalczyli awans, ale i pokonali w ćwierćfinale gospodarzy. Musimy pamiętać, że trener Alain Giresse nie ma już do dyspozycji takich zawodników jak Frederic Kanoute czy Mohamed Sissoko... Ten turniej pokazał, że w Mali doczekali się nowego pokolenie świetnych piłkarzy, takich jak Cheick Diabate czy Modibo Maiga. Warto wspomnieć też o gospodarzach - zawodnikach Gwinei Równikowej, którzy w naprawdę dobrym stylu w tyle pozostawili m.in. zdecydowanie wyżej notowany Senegal. Mało kto w kraju krwawego dyktatora spodziewał się opadnięcia dopiero w ćwierćfinale. Przyjemnie oglądało się też poczynania reprezentacji Sudanu, która składa się jedynie z piłkarzy krajowych.
NAJwiększe negatywne piłkarskie niespodzianki. Senegal po raz drugi, tym razem za całokształt. Miała być finałowa czwórka, a skończyło się na klęsce w grupie. In minus także postawa z Maroka. Brałem pod uwagę fakt, że ich grupa nie należała do łatwych, ale mimo wszystko oczekiwania na północy kontynenty były na pewno większe.
NAJlepszy mecz. W Internecie czy podczas rozmów na temat pucharu pojawiało się wiele narzekań na nie najlepszy poziom, co uważam za przesadę. Myślę, że wcale nie było tak źle, i pewien poziom został utrzymany. Ciekawym widowiskiem był na pewno finał, ale mi najbardziej w pamięci zapadł mecz Gabonu z Marokiem w fazie grupowej. Marokańczycy objęli prowadzenie, Gabończycy cały czas atakowali, dzięki czemu w kocówce strzelił dwie bramki. Podopieczni Erica Geretsa zdołali wyrównać, ale ostatnie słowo i tak należało do gospodarzy.
NAJpiękniejszy gol. Eurosport przygotował zestawienie, w którym zwyciężyło trafienie Ghańczyka Agyemanga-Badu z meczu z Gwineą, i rzeczywiście był to gol przedniej urody.
Fantastyczną bramkę zdobył też pomocnik grający na co dzień w Dynamie Mińsk, Bruno Mbanangoye, który przesądził o losach przed chwilą wspomnianego mecz Gabonu z Marokiem.
NAJwiększe turniejowe nadzieje. W pierwszej kolejności na myśl nasuwa się 21-letni pomocnik reprezentacji Tunezji, Youssef Msakni, grający na co dzień w Esperance Tunis - wkrótce powinien trafić do jakiegoś europejskiego klubu. Muszę tu też ponownie wywołać młodzież z Mali - Maiga i Diabate. Oni już grają w Europie, ale takie kluby jak Sochaux w przypadku pierwszego, to na pewno nie jest szczyt marzeń, dlatego liczę ze obaj szybko trafią do lepszych zespołów. Wiele dobrego można też powiedzieć o Zambijczykach, których większość gra w ligach afrykańskich. Poza rodzimą ligą sporo zawodników sił z powodzeniem próbuje w RPA, a np. Rainford Kalaba w prawdopodobnie najsilniejszym afrykańskim klubie, TP Mazembe. I tu też transfer do znanego w Europie teamu wydaje się kwestią czasu.
Co do trenerów, to opiekun Zambii, Herve Renard, przed dwoma laty poprowadził swoich piłkarzy do ćwierćfinału pucharu, teraz po mistrzostwo. Myślę, że ciężko będzie federacji go zatrzymać i szybko wyląduje w którymś z krajów Bliskiego Wschodu. Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie pewnie już kuszą... O sukcesie może mówić też szkoleniowiec Gwinei Równikowej, Gílson Paulo. Brazylijczyk objął piłkarzy przecież dopiero na początku stycznia i w tak krótkim czasie nieliczącą się do tej pory na kontynencie reprezentację poprowadził do pierwszej ósemki.
NAJwiększy wstyd. Po raz kolejny Senegal. Wielkim przegranym jest szkoleniowiec Amara Traore, który już został zdymisjonowany. W kwestii organizacyjnej sporo do życzenia pozostawiał stan muraw, np. w Libreville, gdzie płyta boiska nie wytrzymała dużego obciążenia.
NAJtrwalsze wspomnienie. PNA 2012 zapamiętamy, bo... Historyczny sukces w niezwykłych okolicznościach odniosła Zambia. 19 lat temu, w sierpniu 1993 kadra Zambii leciała na mecz eliminacji mistrzostw świata do Dakaru i w okolicach Libreville – miasta, gdzie właśnie triumfowali - samolot z piłkarzami rozbił się. Zginęło 18 zawodników. To była straszna tragedia, jedna z największych w historii futbolu, po której Zambijczycy stosunkowo szybko się odbudowali. Kilka miesięcy po katastrofie zdobyli wicemistrzostwo Afryki. Teraz są mistrzami. Piłkarze przed finałowym meczem udali się na plaże, gdzie zginęli ich poprzednicy i oddali im hołd.
Trzy łyki statystyki
Frekwencja
Przed suchymi liczbami komentarz. Frekwencja to jeden z aspektów pucharu, na który narzeka się najwięcej, ale czy sprawiedliwie? Niekoniecznie. Fakt, 132 widzów na stadionie podczas meczu mistrzostw kontynentu to wstyd, ale nie reguła. Pomimo tego nie ma jednak sensu porównywać frekwencji PNA 2012 do np. Euro 2008. Afryka to przecież kontynent nieporównywalnie biedniejszy, przez co nawet przy naprawdę niskich cenach biletów większość jej mieszkańców nie stać na to, aby obejrzeć jakiś mecz na żywo. Nie bez znaczenia są też koszty dojazdu. Ponadto same stadiony są mniej pojemne, niż choćby nasze areny na czerwcowy turniej. Widownia ledwie czterech obiektów tegorocznego pucharu to kolejno: Malabo 15 tys. miejsc, Franceville 35 tys., Bata 37,5 tys., Libreville 40 tys..
Za jednostkę obieramy „sprzedane bilety”, ponieważ część kibiców obejrzała więcej niż jeden mecz.
Grupa A
Razem: 135 tys. sprzedanych biletów
Średnio: 22 500 tys. sprzedanych biletów na mecz
Grupa B
30 132
5022
Grupa C
137 000
22 833
Grupa D
47 500
7 916
Faza pucharowa
149 700
18 712
Cały turniej
499 332
15 604
Najwięcej sprzedanych biletów: 40 000 (finał: WKS - Zambia)
Najmniej sprzedanych biletów: 132 (Grupa B: Sudan - Burkina Faso).
Bramki
Grupy A, B, C: 15 (średnia 2,5 bramki na mecz)
Grupa D:16 (średnia 2,7 bramki na mecz)
Faza pucharowa: 15 (średnia: 1,84 bramki na mecz)
Razem: 76 (średnia: 2,36 bramki na mecz)
Najwyższy wynik: Botswana - Gwinea 1:6 (grupa D)
Najniższy wynik: WKS - Zambia 0:0 (finał po dogrywce)
Najwięcej strzelonych: Wybrzeże Kości Słoniowej, Zambia - 9
Najmniej strzelonych: Niger - 1
Najwięcej straconych: Botswana - 9
Najmniej straconych: WKS - 0
Najlepsi strzelcy - wszyscy po 3 bramki:
Houssine Kharja (Maroko)
Manucho (Angola)
Cheikh Diabate (Mali)
Pierre-Emerick Aubameyang (Gabon)
Emmanuel Mayuka (Zambia)
Christopher Katongo (Zambia)
Didier Drogba (WKS)
Wyniki meczów
1 raz: 3:2, 6:1, 0:0
2 razy: 2:2, 3:0
3 razy: 1:1
5 razy: 2:0
8 razy: 2:1
9 razy: 1:0
„11” turnieju według CAF
Bramkarz
Kennedy Mweene (Zambia)
Obrońcy
Jean-Jacques Gosso (WKS)
Stophira Sunzu (Zambia)
John Mensah (Ghana)
Adama Tamboura (Mali)
Pomocnicy
Emmanuel Mayuka (Zambia)
Yaya Toure (WKS)
Gervinho (WKS)
Seydou Keita (Mali)
Napastnicy
Chris Katongo (Zambia)
Didier Drogba (WKS)
Do zobaczenia za… rok!
Bardzo fajne podsumowanie, bo szczerze to na mnie turniej wywarł takie wrażenie, że... nie wywarł żadnego..
TP Mazembe jest z DR Konga a nie RPA.
Spokojna czaszka Szymon, innych maili niż propozycje matrymonialne właściwie juz nie czytam. Czekam tylko na jeden list: użytkownik o nicku SPARAGMOS, powtarzam SPARAGMOS, jest proszony o pilny kontakt z redakcją z celu odebrania gadżetów EUROSPORTU! Powtórzę raz jeszcze SPARAGMOS!!!!
Pozdrawiam.