Data ostatniej modyfikacji: 30-12-2010 , godz. 02:10

Podsumowanie roku 2010 w Premier League

Premier League Premier League

Jaki był rok 2010 dla sympatyków angielskiej Premier League? Naturalnie nie brakowało fascynujących i porywających spotkań, zaciętej rywalizacji, niespodzianek oraz wstrząsających kibicami skandali obyczajowych.

Futboliści na Wyspach Brytyjskich już od kilku dobrych lat zapewniają kibicom na całym świecie przeżywanie najbardziej intensywnych emocji. Interesujące, czy wśród fanów angielskiej piłki są tacy, którzy zgodnie z logiką, a nie irracjonalnymi uniesieniami zadali sobie ostatnio kilka intrygujących pytań.

Dla przykładu, czy Liga Angielska z całą pewnością staje się z roku na rok coraz lepsza pod względem sportowym? Jaki wpływ na rozgrywki Premiership może mieć słaba kondycja finansowa większości klubów? I wreszcie, dlaczego gorsze wyniki w Champions League osiągnęły Chelsea, Liverpool oraz Manchester United?

Tymczasem my wyselekcjonowaliśmy i opisaliśmy dziesięć naszym zdaniem najważniejszych wydarzeń (zjawisk) minionego roku w angielskim futbolu.

1. Skandale obyczajowe z udziałem angielskich piłkarzy.

Rozdmuchane do granic możliwości seksafery z udziałem gwiazd Premier League położyły się cieniem na angielskiej piłce w roku 2010. Najpierw wyszła na jaw sprawa Johna Terry'ego, który miał spotykać się i utrzymywać intymne kontakty z Vanessą Perroncel, byłą partnerką i matką dziecka Wayne'a Bridge'a. W konsekwencji defensor Chelsea stracił opaskę kapitana reprezentacji Anglii, a Bridge zrezygnował nawet z gry w Mistrzostwach Świata w RPA.

W tym samym czasie fani piłki nożnej na Wyspach Brytyjskich dowiedzieli się także o wyskokach Ashleya Cole'a, który wcześniej związany był ze sławną piosenkarką Cheryl Cole. Obrońca Chelsea kilkakrotnie zdradzał swoją partnerkę, a czytelnicy "The Sun" mogli podziwiać nawet jego nagi tors, bo wszystkie zdjęcia, które wysyłał za pomocą telefonu komórkowego do swojej kochanki, ujrzały ostatecznie światło dzienne.


fot. anorak.co.uk

Fani angielskich rozgrywek dowiedzieli się również o szczegółach życia prywatnego Wayne'a Rooneya. Będący przez większą część roku w kryzysie formy napastnik Manchesteru United miał zdradzać swoją żonę, będącą dodatkowo w ciąży. Rooney aż siedem razy spotkał się z 21-letnią prostytutką, która wszystkie szczegóły ujawniła później angielskim dziennikarzom.

Mniejszy wydźwięk miała natomiast sprawa Petera Croucha, który według "News of the World" zdradził w Madrycie swoją dziewczynę, znaną Abbey Clancy, z 19-letnią Monicą Mint.

2. Gorsze wyniki angielskich klubów w Champions League.

Sezon 2009/2010 był jednym z najgorszych dla angielskich klubów w Lidze Mistrzów od kilku dobrych lat. Wystarczy napisać, że ostatni raz półfinały Champions League bez klubu z Premier League odbyły się w sezonie 2002/2003. Wcześniej także pięć razy pod rząd przynajmniej jeden zespół z Wysp Brytyjskich podziwialiśmy w wielkim finale tych najbardziej prestiżowych rozgrywek.

Tym razem jednak Chelsea, Arsenal i Manchester United musiały ustąpić miejsca drużynom przeżywającym ostatnio lata swojej świetności. I tak piłkarze ze Stamford Bridge zostali wyeliminowani przez Inter Mediolan, który potem okazał się triumfatorem. "Kanonierzy" byli zdecydowanie słabsi niż  fantastyczna FC Barcelona, a Manchester United pechowo przegrał z późniejszym finalistą, Bayernem Monachium.

- Niepowodzenie angielskich klubów w Lidze Mistrzów było nieuniknione, ponieważ stały się one słabsze - podsumował całą sytuację trener reprezentacji Anglii, Fabio Capello.

3. Fenomenalna postawa Fulham w Lidze Europy.

Piłkarze z Craven Cottage zajęli w sezonie 2008/2009 dopiero siódme miejsce w Premier League, ale gwarantujące awans do Ligi Europy. Wtedy nikt jednak nawet nie przypuszczał, że dzięki takiemu wynikowi, klub będzie miał okazję osiągnąć największy sukces w swojej historii oraz sprawić olbrzymią sensację w piłkarskiej Europie.

Podopieczni Roya Hodgsona okazali się co prawda gorsi w rywalizacji grupowej od AS Roma, ale prawdziwą przygodę rozpoczęli w fazie pucharowej. Najpierw miejsca w 1/8 finału futbolistom z Londynu musiał ustąpić, mający bardzo duże ambicje, Szachtar Donieck. Później doszło do efektownych potyczek z faworyzowanym Juventusem Turyn, który w stolicy Anglii nie potrafił utrzymać dwubramkowej przewagi z pierwszego meczu, ostatecznie przegrywając aż 1:4.


fot. Sky Sports

Kolejnymi zespołami, które poniosły niespodziewane porażki z Fulham były HSV Hamburg oraz VfL Wolfsburg. Tacy piłkarze jak Zoltan Gera oraz Robert Zamora stali się w wyniku swojej wspaniałej gry znani w całej Europie. Niestety w finale musieli ustąpić miejsca Diego Forlanowi i jego Atletico Madryt, przegrywając 1:2. -  Przez cały sezon nasza drużyna walczyła w wyższej wadze, jaką była dla niej Liga Europejska - tak baśniową przygodę Fulham w LE podsumował dziennik "The Times". 

4. Mistrzostwo i Puchar Anglii dla Chelsea.

W pierwszej części 2010 roku najlepszą drużyną w Premier League była bez wątpienia Chelsea. Podopieczni debiutującego w Premier League Carlo Ancolettiego wyprzedzili tylko o jeden punkt Manchester United, ale strzelili aż 103 gole. Najlepszym strzelcem "The Blues" był Didier Drogba, który z 29 bramkami na koncie zdobył koronę króla strzelców. - Didier ciężko pracuje i jest absolutnie fantastycznym piłkarzem - mówił dziennikarzom menedżer Chelsea.

Futboliści ze Stamford Bridge do zwycięstwa w Premier League dołożyli także prestiżowy i pożądany Puchar Anglii. 15 maja na Wembley pokonali Portsmouth 1:0 po golu Didiera Drogby, który na tym stadionie rozegrał dotychczas sześć spotkań i zawsze zdobywał gole. Był to już siódmy triumf "The Blues" w tych historycznych rozgrywkach.

- To zdecydowanie najlepszy sezon w mojej karierze - mówił po tym meczu Drogba. - Strzeliłem najwięcej goli, ale oczywiście najważniejsze są nowe trofea w klubowej gablocie Chelsea.

5. Czwarte miejsce Tottenhamu w Premier League i świetna postawa "Kogutów" w Lidze Mistrzów.

Bardzo ważne wydarzenie roku 2010 w angielskiej piłce to z całą pewnością przełamanie "Big Four" i awans do Champions League drużyny innej niż Arsenal, Chelsea, Manchester United  czy  Liverpool. Z tego wyjątkowego grona odpadli piłkarze z Anfield Road, kosztem nowej siły Premier League, czyli Tottenhamu Hotspur. Co ciekawe, walka o to miejsce toczyła się aż do ostatniej ligowej kolejki, kiedy to „Koguty” okazały się lepsze niż Manchester City w bezpośredniej rywalizacji.


fot. FIFA

Takie osiągnięcie to bezsprzecznie wynik pracy na White Hart Line Harry'ego Redknappa, który londyński zespół prowadzi od 2008 roku. "Koguty" wreszcie stać było na systematyczne zdobywanie punktów w Premier League oraz grę miłą dla oka i dojrzałą pod względem taktycznym.

Do tego doliczyć trzeba znakomite występy Tottenhamu już w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Podopieczni Redknappa w fazie Play-off pokonali Young Boys Berno, a potem trafili do interesującej grupy z obrońcą tytułu Interem Mediolan, Twente Enschede oraz Werderem Brema. Fenomenalny mecz na Stadio Giuseppe Meazza rozegrał Gareth Bale strzelając Interowi aż trzy gole, choć angielski klub przegrał 3:4.

6. Przejmowanie angielskich klubów przez nowych właścicieli.

Liverpool został wystawiony na sprzedaż 16 kwietnia. Ostatecznie dopiero kilka miesięcy później  klub z Anfield Road  przejęła spółka New England Sport Ventures, na której czele stoi znany John W. Henry. Amerykanin jest także właścicielem baseballowego klubu Boston Red Sox. We wspólnym oświadczeniu władze LFC i grupa NESV poinformowały, że dług klubu zostanie zmniejszony o 20 milionów funtów.

Miesiąc później nastąpiła druga udana próba przejęcia klubu z Premier League. Tym razem Blackburn Rovers trafiło w ręce Venky's (India) Limited, a wydarzenie to odbiło się echem na całym świecie.

Zjawisko notorycznego kupna i sprzedaży angielskich klubów może występować w najbliższym czasie coraz częściej. Ostatnio pojawiły się bowiem doniesienia, jakoby Manchester United miał trafić w ręce katarskich inwestorów. Przedstawiciele grupy Qatar Holdings są rzekomo gotowi zapłacić aż 1,5 miliarda rodzinie Glazerów, która klubem z Old Trafford rządzi od ponad pięciu lat.

7. Spadek notowań Liverpoolu.


Rok 2010 był czasem wielkich zmian w Liverpool FC. Z posadą menedżera pożegnał się po kilku latach pracy Rafael Benitez. Dziewiętnaście ligowych porażek, odpadnięcie z Ligi Mistrzów i awans tylko do Ligi Europy nie pozostawiły żadnych złudzeń hiszpańskiemu menedżerowi.

Następcą Beniteza został Roy Hodgson, który wcześniej zaliczył świetny sezon z Fulham. Obecnie 63-letni angielski menedżer musi jednak radzić sobie z coraz większą presją ze strony mediów i kibiców.


fot. yahoo.com

Pomimo transferu Joe Cole'a, który miał stać się nową gwiazdą klubu z Anfield, wynik sportowy "The Reds" jest jeszcze gorszy niż w poprzednich rozgrywkach. Liverpool plasuje się bowiem zaledwie na dziesiątej pozycji, zupełnie nie przypominając drużyny, która jeszcze kilka sezonów temu  walczyła z Manchesterem United o tytuł mistrzowski i grała w wielkim finale Champions League. Kluczowa dla przyszłorocznych celów może okazać się zmiana właściciela, a w konsekwencji potężny zastrzyk finansowy.

8. Transferowa ofensywa Manchesteru City.

Manchester City po raz kolejny wydał olbrzymią kwotę pieniędzy na zakup nowych piłkarzy i tym razem było to blisko 100 milionów funtów. Najdroższym nabytkiem okazał się Yaya Toure, za którego FC Barcelona otrzymała 30 milionów funtów. Według nieoficjalnych źródeł, reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej może pochwalić się najwyższą płacą w Premier League, przekraczającą nawet 200 tysięcy funtów tygodniowo.

Dość niespodziewanie działacze z City of Manchester Stadium sięgnęli także po Davida Silvę z Valencii, uprzedzając inne największe kluby na świecie. Do "The Citizens" dołączył również ceniony w Anglii James Milner z Aston Villi.

Menedżer Roberto Mancini zadbał także o wzmocnienie formacji defensywnej. Za 20 milionów funtów z Lazio Rzym przyszedł Aleksandar Kolarov, a także Jerome Boateng z Hamburger SV, który kosztował 12,5 miliona funtów.

Klub bez żalu pożegnał się z takimi piłkarzami jak Robinho, Stephen Ireland, Martin Petrov oraz Benjani. Co więcej, szalenie zaangażowany w każdym meczu Craig Bellamy został zastąpiony przez niesfornego Mario Balotelliego. Włoski napastnik kosztował Manchester City także blisko 30 milionów funtów.

 9. Zawirowania transferowe wokół Rooneya i Teveza.

Futbolowym środowiskiem w Anglii mocno wstrząsnęło oświadczenie Wayne'a Rooneya, który w październiku chciał jak najszybciej odejść z Manchesteru United. W oficjalnym komunikacie napastnik MU poinformował kibiców, że przyczyną chęci zmiany barw klubowych jest postępujący regres klubu z Old Trafford.

Prasa na Wyspach Brytyjskich od razu zaczęła prześcigać się w doniesieniach o możliwym transferze reprezentanta Anglii do Manchesteru City. Nagle nastąpił jednak nieoczekiwany obrót sytuacji i „Wazza” przedłużył kontrakt z Manchesterem United, w konsekwencji zostając najlepiej zarabiającym piłkarzem w zespole „Czerwonych Diabłów”.


fot. yahoo.com

Autorem kolejnej afery i zawirowań transferowych był Carlos Tevez. Do chęci odejścia z Manchesteru City doszła jeszcze krytyka najważniejszych osób w klubie oraz części młodych zawodników. Według „The Sun”, argentyński napastnik przez dłuższy czas cierpiał na depresję i składał nawet wizyty u psychiatry. Koniec końców reprezentant Argentyny zadeklarował zaangażowanie dla dobra klubu i odwołał wcześniejszą prośbę o transfer.

10. Spadek formy Chelsea pod koniec roku.

Największą sensacją ostatnich tygodni w Premier League jest bardzo słaba postawa Chelsea, która sezon rozpoczęła przecież w bardzo imponującym stylu. Dla przypomnienia, "The Blues" po pięciu ligowych kolejkach mieli na koncie 15 punktów i bilans bramkowy 21:1, przez co natychmiast stali się zdecydowanym faworytem do obrony mistrzowskiej korony.

Mogłoby się wydawać, że posada Carlo Ancelottiego jest niezagrożona po tak wspaniałym poprzednim sezonie. W świecie Romana Abramowicza nie ma jednak osób nietykalnych i włoski menedżer stracił twardy grunt pod nogami wraz z odejścia Raya Wilkinsa, wcześniej kluczowego pracownika sztabu szkoleniowego. Wilkins złożył swoją rezygnację na początku listopada, co zbiegło się z nadejściem kryzysu, bo kilka dni później Chelsea przegrała z Sunderlandem na własnym stadionie aż 0:3.

„The Blues” ponieśli już w tych rozgrywkach aż pięć porażek, a więc tyle samo ile w całym poprzednim sezonie. Wszystko wskazuje na to, że kolejne mecze będą kluczowe dla dalszej kariery Carlo Ancelottiego w stolicy Anglii.

 

Komentarze (1)

Komentarze (1)

Sortowanie komentarzy: NAJNOWSZY NAJSTARSZY
 
Komentuj...
1.
2010-12-30 11:39:10

Dobra robota Panowie. Gratuluję! O Ancellotiego się nie bójcie, nigdzie się nie wybiera... pozdrawaim!

Realizacja: Ideo
Powered by: Edito CMS
Copyright © 2009 Futbolnet Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.