Strajk zakończony, pożar ugaszony. Można grać. W sytuacji, gdy żaden z włoskich klubów raczej nie zawojuje Europy, rozgrywki ligowe zapowiadają się tym ciekawiej.
Wiele rzeczy można mówić o Serie A, ale na pewno nie to, że nie będzie w tym sezonie wyrównana. Kluby wydały na transfery 460 milionów euro. W dobie kryzysu trąci to rozrzutnością, bije na głowę wyniki Primera Division i Bundesligi. Oby przełożyło się to na poziom rozgrywek. Zapraszam do lektury mojej bardzo subiektywnej przedsezonowej prognozy szans i aspiracji 20 drużyn Serie A.
![]()
ATALANTA. To miało być miłe lato. Świętowanie powrotu do Serie A, przygotowywanie się do ponownej rywalizacji z wielkimi świata calcio. Idyllę zakłócił wybuch afery Scomessopoli, związanej z ustawianiem wyników spotkań od Serie A po niższe klasy rozgrywkowe. Sprawę szybko wyciszono po tym, jak do prasy trafiały coraz mocniejsze nazwiska, rzekomo w proceder zamieszane. Ukarano więc przykładnie tych, którzy nawinęli się pod rękę najszybciej. „Bergamaschi” rozpoczną sezon z sześcioma ujemnymi punktami i bez zdyskwalifikowanego na trzy i pół roku kapitana Cristiano Doniego. To duży cios. Moją ocenę martwego przez dłuższy czas mercato podniosła jego końcówka i przybycie do Bergamo pomocników Matteo Brighiego i Luki Cigariniego oraz snajpera Germana Denisa. Trener Stefano Colantuono to solidny fachowiec, ale nic ponadto. Atalanta ma dobrą szkółkę młodzieżową, może więc pokaże szerszemu światu jakiegoś ciekawego młodziana? Walka o utrzymanie nie będzie chyba temu sprzyjać. Ja z zaciekawieniem przyglądał się będę pozyskanemu z Velezu Maxiemu Moralezowi. To mistrz świata U-20 z 2007 roku. Jak ten liliput (161 cm) poradzi sobie z twardymi włoskimi obrońcami? Ocena: 4/10
![]()
BOLOGNA. Największym chyba osiągnięciem ostatnich miesięcy jest względne poukładanie sytuacji organizacyjnej klubu. Jeszcze minionej zimy głośno mówiło się o widmie bankructwa. Teraz dyskutuje się już raczej o stronie sportowej. W lecie w szatni doszło do kilku ważnych zmian, których bilans wychodzi minimalnie na plus. Alberto Malesaniego w roli trenera zastąpił Pierpaolo Bisoli, autor marszu Ceseny do Serie A, szkoleniowiec znany z nacisku na budowanie zespołu „od tyłu”, uważany za niezłego taktyka. Nie poszło mu w Cagliari, teraz dostaje drugą szansę w Serie A. Zamiast Emiliano Viviano, ujrzymy w bramce Jean-Francois Gilleta. Najlepszego defensora, Manuela Britosa, zastąpi bardzo doświadczony Szwed Mikael Antonsson, ściągnięty z Kopenhagi. Linię pomocy, i bez tego całkiem silną, wzmocnili Alessandro Diamanti i Panagiotis Kone, piłkarze, jak na poziom Bologni, absolutnie nieprzeciętni. Sprowadzono tez kilku solidnych ligowców, jak „nasz” Robert Aquafresca, Luigi Vitale czy Nico Pulzetti. Ciekawy jestem gry prawego obrońcy, Hiszpana Jose Angela Crespo. Był on uważany przez ekspertów za czołowego defensora Serie B w minionych rozgrywkach. Na papierze wygląda to całkiem nieźle i bardzo się zdziwię, jeśli „Rossoblu” drżeć będą o pozostanie w Serie A. Ocena: 5/10
CAGLIARI. Massimo Cellino to jeden z najbardziej ekscentrycznych i nieprzewidywalnych prezesów we Włoszech. Cellino lubi zwalniać trenerów na początku sezonu – po pierwszej, drugiej porażce. Tym razem jednak posunął się dalej. Wyrzucił Roberto Donadoniego na dwa tygodnie przed planowaną datą startu rozgrywek. Konflikt tych dwóch dość specyficznych osobowości nabrzmiewał już od dłuższego czasu. Po tym, jak Donadoni publicznie zażądał wzmocnień i skrytykował politykę transferową klubu, w tym zablokowanie transferu Davida Suazo, stało się jasne, że jego czas dobiega końca. Naprędce ściągnięto na Sardynię Massimo Ficcadentiego, opromienionego efektownym utrzymaniem w lidze Ceseny. Konieczne były kolejne transfery, transfery konkretnych piłkarzy. Z tego Cellino się nie wywiązał. Cagliari straciło w lecie Andreę Lazzarego i Roberta Aquafrescę, a pozyskało graczy, którzy są niewiadomymi, choć rokują nieźle. Victor Ibarbo i Moestafa El Kabir to ponoć ogromne talenty, a Thiago Ribeiro zdobył sporo goli w lidze brazylijskiej. Ważne będzie to, jak Ficcadenti ułoży sobie relacje z szatnią. Daniele Conti i Alessandro Agostini zwolnili już kiedyś Pierpaolo Bisolego, przyłożyli też ponoć rękę do wywalenia Donadoniego. W Cagliari nie ma klimatu dla dobrego futbolu, klub ten skazany jest chyba na permanentną przeciętność. Ocena: 4/10
![]()
CATANIA. Diego Simeone przybył na Sycylię wiosną, zobaczył, co ma do dyspozycji i zwyciężył – utrzymał Catanię w Serie A, w dodatku z rekordowym dla tego klubu dorobkiem punktowym (46). Simeone to typowy motywator i uznał chyba, że jego metody się wyczerpały. W lipcu spakował walizkę i wrócił do Argentyny. Pietro Lo Monaco, dyrektor Catanii, postanowił zatrudnić w roli trenera Vincenzo Montellę. Dla „Samolocika” to będzie pierwszy prawdziwy test w karierze szkoleniowej. Sam przygotował zespół do sezonu i w pełni odpowiadał będzie za wyniki. Kadrowo nie wygląda to rewelacyjnie. Bardzo dużą stratą jest odejście do Palermo obrońcy Matiasa Silvestre, jednego z najbardziej niedocenianych defensorów w lidze. Wzmocnienia absolutnie nie powalają na kolana. Zakontraktowano tylko jednego nowego Argentyńczyka (Mario Paglialunga z Rosario Central), co kłóci się z tradycją ostatnich lat. Skład Catanii jest dość solidny, dobrze poukładany, ale jednak przeciętny. Dużo zależeć będzie od Montelli. Jeśli się nie sprawdzi, to „Etnei” mogą mieć spore kłopoty z utrzymaniem. Ocena: 4/10

CESENA. „Koniki Morskie” były jedną z największych rewelacji poprzedniego sezonu Serie A. Skazywane na pewny spadek, nie tylko uratowały ligowy byt, ale i uczyniły to w bardzo dobrym stylu. Cesena to też, moim zdaniem, jedna z rewelacji tego mercato. O ile obrona, nawet po przyjściu Marco Rossiego i Gianluki Comotto, nie budzi mojego pełnego zaufania, o tyle z przodu wygląda to wszystko bardzo ciekawie. Marco Parolo i Antonio Candreva to może być świetny duet środkowych pomocników. A już ofensywny tercet w składzie Adrian Mutu – Eder – Jorge Martinez (przy wszystkich moich zastrzeżeniach co do tego ostatniego) zdecydowanie wybija się ponad ligowe standardy. Cesena nadal ma grać w ustawieniu 4-3-3, bowiem hołduje mu nowy trener Marco Giampaolo. Zastanawiające jest to, że choć szkoleniowiec ten nie ma ostatnio dobrej passy, to prawie wszyscy piłkarze, którzy z nim pracowali, nie mogą nachwalić się jego warsztatu. Giampaolo ma dobry materiał ludzki i może pokazać, co potrafi. Mądrą decyzją było oddanie do Juventusu Emmanuele Giaccheriniego. Jeśli ktoś z dwójki Parolo – Giaccherini miał zostać w klubie, to dobrze stało się, że zostawiono tego pierwszego. Mam wrażenie, że klub z Emilii-Romanii jest zarządzany z głową. W sezonie 2011/2012 powinien nie tylko spokojnie utrzymać się w Serie A, ale i pokazać przy tym ładny futbol. Ocena: 5/10

CHIEVO. Chievo, jak zwykle, buduje zespół po cichu. To klub mało medialny, stojący trochę z boku wielkiego przemysłu, jakim jest Serie A. Ot, grają sobie, robią swoje, nikt się specjalnie nimi nie przejmuje. Rzadko dochodzi tam do rewolucji i tak też było tego lata, mimo kilku ubytków. Chievo wypromowało w poprzednim sezonie kolejnego trenera. Stefano Pioli poszedł na gwarantowaną dekapitację do Palermo. Jego wybór. Do Werony powrócił Domenico Di Carlo, któremu powinęła się noga w Sampdorii. To poukładany, rzetelny fachowiec i takim też zespołem będzie jego Chievo. Nie trzeba zresztą wiele zmieniać, wystarczy nie zepsuć tego, co zostawił Pioli, który przejął drużynę, nota bene właśnie po Di Carlo. Trochę zmian przeszła linia środkowa, gdzie za rozgrywanie odpowiadać będzie reprezentant Peru Rinaldo Cruzado, a gryźć rywali po łydkach ma Perparim Hetemaj, który dobrze prezentował się w barwach Brescii. Ciekawym strzałem last minute jest reprezentant USA, Michael Bradley. Losy ekipy „Clivensi” zależeć będą w dużej mierze od bramek Sergio Pellissiera. Latem ten napastnik przeszedł suchą nogą przez aferę Scomessopoli, w którą miał być rzekomo zamieszany. Teraz w strzelaniu goli pomóc mu ma wypożyczony z Milanu Alberto Paloschi. Powinno to wystarczyć do utrzymania. Ocena: 4.5/10
![]()
FIORENTINA. Zeszły sezon był we Florencji ewidentnym okresem przejściowym, opłakiwaniem odejścia Cesare Prandellego i zapoznawaniem się z metodami jego następcy, Sinisy Mihajlovicia. Serbowi długo nie szło, drużyna grała kiepsko i mówiło się nawet o dymisji krnąbrnego szkoleniowca. Końcówka rozgrywek udowodniła jednak, że zespół zaczyna łapać, o co chodzi trenerowi, i jego gra mogła się w końcu podobać. Takim prawdziwym pokazem siły fioletowych było rozbicie walczącego o Ligę Mistrzów Udinese (5:2). Fiorentina ma dość mocny i bardzo wyrównany skład. Odejście Mario Santany, Gaetano D’Agostino, Gianluki Comotto czy Marco Donadela zostało zbilansowane pozyskaniem Houssane Kharjy, Andrei Lazzarego oraz Mattii Cassaniego. Prawdziwym wzmocnieniem jest jednak powrót do gry Stevana Joveticia. Czarnogórzec wyleczył już kontuzję i jest głodny gry. A głodny gry Jovetić oznacza problemy dla przeciwników. Jestem też ciekawy, czy szansę dostanie pozyskany już jakiś czas temu z Partizana Belgrad 18-letni Serb Matija Nastasić. Ponoć to ogromny talent. Mam tylko nadzieję, że Alberto Gilardino i Riccardo Montolivo, nie do końca chyba zadowoleni z pozostania we Florencji, skupią się na grze, a nie na marudzeniu. Polscy kibice będą, oczywiście, z ogromną uwagą śledzić losy Artura Boruca. Ocena: 6/10
![]()
GENOA. W czerwono-niebieskiej części Genui bez zaskoczenia. Letnie okienko transferowe oznacza kolejną rewolucję zaordynowaną przez prezydenta Enrico Preziosego. Mam wrażenie, że fani już dawno pogubili się w próbach obliczenia tego, ilu graczy przewinęło się przez klub w ciągu ostatnich paru lat. I ilu tak naprawdę ma obecnie z klubem umowy. Przyznać jednak trzeba, że kilku ściągniętych zawodników zapowiada się na solidne wzmocnienia. Sebastien Frey, Cesare Bovo czy Kevin Costant to nazwiska doskonale znane fanom calcio. Valter Birsa, grając dla Auxerre, dogrywał przez kilka lat doskonałe piłki Ireneuszowi Jeleniowi. Twardy defensor Andres Granquist zdobył w poprzednim sezonie aż 11 bramek dla Groningen, a snajper Lucas Pratto był rewelacją ostatnich rozgrywek ligi chilijskiej. Nie wróżę jednak Genoi sukcesu. Kadra wydaje się być dość słabo zbilansowana, atak nie rzuca na kolana. Alberto Malesani miał swoje chwile chwały, gdy prowadził Parmę, ale od tego czasu jego trenerska gwiazda mocno przygasła. Wreszcie sam prezydent Enrico Preziosi, który lubi reagować nerwowo i wprowadzać taką samą atmosferę w klubie. To będzie kolejny rozczarowujący sezon. Genoę stać na sprawienie kilku niespodzianek, ale na dłuższą metę usadowi się w granicach miejsc 8-10. Ocena: 5.5/10
![]()
INTER. Jeśli ktoś spodziewał się, że letnia przerwa zostanie spożytkowana przez Inter na zniwelowanie dystansu dzielącego go od Milanu, musiał mocno się rozczarować. Wypada zadać sobie pytanie: jaki jest główny cel klubu z Corso Vittorio Emanuele II? Wygrywanie czy bilansowanie budżetu w imię finansowego fair play? Transfer Samuela Eto’o na Kaukaz jest skandalem z pierwszego punktu widzenia, gdyż wiąże się ze strata najlepszego piłkarza. Ale z punktu widzenia finansowego – jest sukcesem. Wyliczono, że suma transferowa plus pieniądze zaoszczędzone na kontrakcie Kameruńczyka to około 100 mln euro. Gian Piero Gasperini, porządny człowiek, dobry trener i świetny taktyk, próbuje układać kadrę, jaką ma do dyspozycji, pod „swoje” ustawienie 3-4-3. Pojawiają się wątpliwości, czy nie jest to działania trochę na siłę. Szczególnie, gdy popatrzy się na to, jak duży problem pojawia się z wpasowaniem w ten schemat Wesleya Sneijdera, chyba ostatniej prawdziwej gwiazdy tej ekipy. Diego Forlan (nie będzie mógł zagrać w fazie grupowej LM) i Mauro Zarate – transfery robione w końcówce okienka – to trochę rozpaczliwa próba zastąpienia Eto’o. Ricardo Alvarez, Luc Castaignos i Jonathan to transfery zagadki, które mogą, choć nie muszą wypalić. To, czy Inter będzie w stanie powalczyć o tytuł, zależeć będzie w dużej mierze od trenerskich umiejętności Gasperiniego. Ocena: 7.5/10
![]()
JUVENTUS. Dość upokorzeń, Juventus znów ma być wielki. Tak, w kilku słowach, można określić nastroje, jakie panują w biało-czarnej części stolicy Piemontu. „Stara Dama” opuszcza dość kameralny Stadio Olimpico i wraca na zmieniony nie do poznania Stadio Delle Alpi. Juventus ma przyciągać kibiców grą „na tak”. Stąd obecność Antonio Conte na ławce trenerskiej. Jako piłkarz stał się legendą klubu, jako trener dopiero pracuje na swoją markę. Awanse do Serie A z Bari i Sieną pokazują, że sroce spod ogona nie wypadł. Conte ustawia swoje drużyny w systemie 4-4-2, przechodzącym w fazie ofensywnej w ryzykowne 4-2-4. Boczni pomocnicy mają być napastnikami, boczni obrońcy mają zasuwać cały mecz przy kresce. Pod te założenia robiono transfery. Stephan Lichtsteiner (choć przepłacony), Marcelo Estigarribia, Andrea Pirlo, Arturo Vidal, Elijero Elia, Mirko Vucinić – to są piłkarze pasujący do filozofii gry Conte. Pojawiają się jednak znaki zapytania. To miało być mercato pod znakiem jakości, nie ilości. To obiecywał Giuseppe Marotta. Tymczasem hurtowe transfery niebezpiecznie przypominają poprzednie lata. Wydano 85 mln euro. Ale, poza Pirlo, nie widać tu żadnego gracza z zapowiadanej kategorii „top”, choć umiejętności żadnemu z nich odmówić raczej nie można. Na pewno brakuje natomiast w składzie lidera defensywy. Są też tacy, którzy widzą w Antonio Conte nowego Ciro Ferrarę i wieszczą jego trenerskie Waterloo. Ja sam mam z problem z oceną szans Juventusu. Skład wydaje się dość mocny, wyczuwa się entuzjazm, nie będą „męczyć się” w pucharach. Na pewno czołówka. Ale jak wysoko? Ocena: 6.5/10
Serie a pomimo sporych wydatków wciąz będzie borykala się z problemami. Wystarczy wspomnieć potyczki ekip walczących w europejskich pucharach; Udinese nie porwadzilo sobie z przeżywającym niejaki kryzys Arsenalem w eliminacjach do LM natomiast Palermo i przeżywająca hiszpańską rewolucję Roma już na starcie pożegnaly rozgrywki Ligi Europejskiej.
Na starcie wydaje się, że najmocniejszą, najlepiej poukladaną paką dysponuje aktualny mistrz Wloch czyli Milan. Jestem ciekaw jak rossoneri zaprezentują się w LM. Co do Interu to strata Eto odbije się na ich formie szczególnie we wspomnianej Lidze Mistrzów gdzie Kameruńczyk zawsze radzil sobie bardzo dobrze. Zarate to pilkarz nierówny pozbawiony doświadczenia na międzynarodowej arenie zaś Forlan to kolejna po Klose czy Cisse doświadczona gwiazda, która przybyla do Italii. Sądzę, że Urugwajczyk dzięki swojemu doświadczeniu pokaże się z dobrej strony, ale w żadnym wypadku nie będzie dla drużyny tak istotnym ogniwem jak wymieniony wyżej Kameruńczyk.
O Juventusie pisalo się bardzo dużo. Drużyna to upokorzona, w poprzednich rozgrywkach pozbawiona stylu i często przebudowywana. Osobiście jestem oburzony, że nie poza Lichsteinerem nie zostala wzmocniona formacja defensywna. Dość powiedzieć, że Reto Ziegler zaraz po sprowadzeniu z Sampdorii zostal wypożyczony do tureckiego Fenerbahce.
fellini0
http://www.azzurri.blox.pl
Oj fajnie fajnie, że wreszcie " TO " ruszy" : ).Ja osobiście całą sympatią za piłkarzami z Bergamo.Ciekawi mnie jeszcze czy wypalony Suazo pokaże coś jeszcze grając na wyspie.Pozdrawiam: )