Były obrońca reprezentacji Francji, Lilian Thuram jest przekonany, że to, co się stało podczas mundialu w Afryce miało fatalny wpływ na opinię o reprezentacji "Trójkolorowych" nie tylko w kraju, ale również na świecie i może spowodować nasilenie się rasizmu we francuskiej piłce.
Thuram, który przyznał, iż ma nadzieję, że kapitan "Les Bleus", Patrice Evra nie zagra już nigdy w kadrze, dodał, że opinia publiczna łatwo wydaje wyroki. - Kibice lubią często chodzić na skróty i mogą pomyśleć, że wszystkie problemy, jakie mieli podopieczni Domenecha w RPA, wynikają z tego, iż w reprezentacji jest za dużo czarnoskórych piłkarzy - powiedział.
- Problem jest oczywiście dużo bardziej złożony. Chodzi o to, że podczas mistrzostw świata zabrakło poszanowania dla metod treningowych szkoleniowca. Uważam, że należy ukarać przywódców buntu, którzy podburzyli innych piłkarzy, by nie wyszli na trening - dodał.
Co prawda, w zeszłym tygodniu Jeremy Toulalan powiedział, że wszyscy piłkarze zaprotestowali przeciwko wyrzuceniu Nicolasa Anelki z kadry, jednak Thuram uważa, że to nieprawda. - Takie wyjaśnienie jest zbyt trywialne: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Ja w to nie wierzę. Niektórzy zawodnicy milczą, bo się boją, chociaż są ofiarami tej sytuacji - zakończył.